Węglowy krok wstecz
  • Jakub WozińskiAutor:Jakub Woziński

Węglowy krok wstecz

Dodano: 1
Hałda węgla, zdjęcie ilustracyjne
Hałda węgla, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Tomasz Waszczuk
Wybuch wojny na Ukrainie pozwolił wielu państwom znaleźć dogodne usprawiedliwienie dla rosnącego od dłuższego czasu wykorzystania paliw kopalnych.

Konflikt Zachodu z Rosją bywa niekiedy przedstawiany wręcz jako starcie niskoemisyjnej i ekologicznej cywilizacji z przestarzałą „stacją benzynową” paliw kopalnych Władimira Putina. Wielu polityków i ekspertów przekonuje, że jedynie przyspieszenie zielonej transformacji pozwoli odnieść nad Rosją pełne zwycięstwo poprzez wygaszenie jej surowcowych atutów. Tego rodzaju deklaracje nie dość, że całkowicie abstrahują od problemu finansowania środowisk ekologicznych przez Kreml, to na dodatek coraz bardziej rozmijają się z faktami. Rzeczywistość w postaci narastających problemów z dostawami prądu czy też skokowo rosnącymi cenami surowców pokazuje, że jeśli „zeroemisyjna cywilizacja” będzie chciała się obronić, to będzie jeszcze bardzo długo musiała „grzeszyć” korzystaniem z brudnej energii.

NIEMIECKIE POJEDNANIE Z WĘGLEM

Tak właśnie zamierzają uczynić Niemcy, które niedawno przyjęły projekt ustawy zakładającej, że w przypadku ograniczenia dostaw gazu z Rosji wygaszenie elektrowni opalanych węglem i ropą zostanie wstrzymane. Pierwszy raz tego rodzaju zapowiedź pojawiła się w marcu, a dziś wiadomo już, że przez najbliższe dwa lata tradycyjne bloki energetyczne mają być w stanie permanentnej gotowości.

Tego rodzaju nagły zwrot zyskał od samego początku akceptację władz Komisji Europejskiej. Komisarz ds. klimatu Frans Timmermans już na początku rosyjskiej agresji przeciw Ukrainie dał krajom członkowskim zielone światło do zwiększenia udziału węgla w miksie energetycznym, jeśli tylko dzięki temu dokonają od razu przejścia bezpośrednio do OZE z pominięciem rosyjskiego „paliwa przejściowego”. Z tego zapewnienia skorzystały obficie m.in. Czechy i Rumunia.

W pierwszym kwartale tego roku Niemcy pozyskały aż 31,5 proc. całej swojej energii właśnie z węgla, który w porównaniu z analogicznym okresem sprzed roku zwiększył swój udział w miksie o 12,5 proc. W Nadrenii wciąż powiększana jest kopalnia w okolicach Lützerath, przez którą będzie trzeba zapewne zlikwidować kilka wsi. Niemcy w poszukiwaniu dodatkowych dostaw węgla prowadzą także intensywne rozmowy z Kolumbią, choć tamtejsze kopalnie od lat dewastują naturalne środowisko i zdrowie miejscowej ludności. Przez długi czas w Niemczech i innych krajach Unii Europejskiej ze względu na unijny system pozwoleń na emisję CO₂ bardziej opłacalne w energetyce było wykorzystywanie gazu. Wobec dramatycznego spadku dostępności gazu oraz wzrostu jego ceny elektrownie węglowe wróciły ponownie do łask jako tańsza opcja. Powrót do węgla był jednak widoczny w Niemczech jeszcze przed wybuchem wojny. W trzecim kwartale ubiegłego roku wykorzystanie energii z tego źródła wzrosło w porównaniu z poprzednim kwartałem z 29,3 TWh do 35,1 TWh. Oprócz tego w 2021 r. nasz zachodni sąsiad importował 39 mln ton węgla, co stanowiło wzrost o 24,5 proc. w porównaniu z 2020 r., a w obecnym roku import ma wzrosnąć aż do 42 mln ton.

Artykuł został opublikowany w 31/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 1
Czytaj także