Sekrety ceny gazu

Dodano: 
PGNiG, zdjęcie ilustracyjne
PGNiG, zdjęcie ilustracyjneŹródło:PAP / Jakub Kamiński
Na europejskich rynkach cena gazu spadła do poziomu sprzed niemal dwóch lat. Mimo to Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) obniżało taryfy w dość niemrawym tempie. Państwowy monopolista kolejny raz testuje cierpliwość Polaków.
Dokładnie 27 kwietnia 2022 r. Polska na dobre rozstała się z gazem sprowadzanym z Rosji, a podstawowym wyznacznikiem cen płaconych przez odbiorców końcowych stały się notowania błękitnego paliwa na zachodnioeuropejskich giełdach. Tam z kolei już od drugiej połowy 2021 r. nakręcała się panika związana z ograniczaniem przez Rosję eksportu surowca dla całego kontynentu. Gazprom celowo przestał zapełniać magazyny gazu, fałszywie zasłaniając się trudnościami technicznymi. Prawdziwy popłoch zapanował jednak oczywiście dopiero po rozpoczęciu rosyjskiej agresji przeciwko Ukrainie, a w sierpniu ubiegłego roku cena 1 MWh gazu w największym europejskim hubie gazowym w Amsterdamie przebiła nawet poziom 300 euro.

Mrożenie cen i szybka odwilż

W reakcji na to w listopadzie 2022 r. rząd przyjął ustawę zamrażającą na cały obecny rok ceny gazu dla gospodarstw domowych na poziomie z 2022 r. (200 zł za MWh), co z ówczesnej perspektywy mogło się przedstawiać wręcz jako wybawienie. Różnicę między faktyczną ceną kupowanego gazu a kosztem ponoszonym przed odbiorców miało pokryć państwo (czyli w praktyce wszyscy podatnicy) z funkcjonującego już wcześniej Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny. Jak na ironię losu, od tego momentu ceny zaczęły jednak systematyczny zjazd w dół. Już w lutym za 1 MWh na giełdzie płaciło się mniej niż 50 euro i od tego czasu ceny nie wspięły się już na dawny wysoki poziom. Jak nietrudno zauważyć, mechanizm wypłacania PGNiG finansowej rekompensaty dość szybko stracił swój pierwotny sens. Potrzeba udzielenia obywatelom finansowego wsparcia osłabła, lecz państwowy monopolista nadal może korzystać z finansowanego przez podatników mechanizmu rekompensaty.

Opierając się jednak na dość zawiłym mechanizmie kontraktowania surowca z wielu różnych źródeł, publiczny dostawca nie nosi się jednak na razie z zamiarem odstąpienia od korzystnego dla niego rozwiązania. Przedstawiciele rządu oraz Urzędu Regulacji Energetyki starają się stworzyć wrażenie, że sytuacja na rynku gazu daleka jest jeszcze od stabilizacji, i przestrzegają przed zbyt pospiesznymi ruchami. Po czterech miesiącach systematycznych spadków wyciągnięcie pewnych wniosków wydaje się zresztą uprawnione.

Cały artykuł dostępny jest w 16/2023 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Autor: Jakub Wozinski
Czytaj także