Związkowcy okupują centralę ZUS. Gajewski: To nie jest strajk

Związkowcy okupują centralę ZUS. Gajewski: To nie jest strajk

Dodano: 
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Sebastian Gajewski
Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Sebastian Gajewski Źródło: PAP / OLIVIER MATTHYS
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odniosło się do trwającego protestu w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych.

Wiceminister Sebastian Gajewski podkreślał na antenie Polsat News, że sytuacja jest napięta, ale formalnie nie spełnia definicji strajku. – W ZUS strajku nie ma, strajk jest zdefiniowany w ustawie o związkach zawodowych – powiedział.

"Wyjątkowo burzliwe negocjacje"

Jak zaznaczył Gajewski, obecne działania mają charakter protestu pracowniczego, a nie akcji strajkowej w rozumieniu przepisów. Wiceminister przyznał jednocześnie, że negocjacje płacowe są w tym roku wyjątkowo trudne. – Te negocjacje są wyjątkowo burzliwe – mówił na antenie Polsat News. Dodał, że rozmowy między zarządem ZUS a stroną związkową trwały do późnych godzin nocnych. – Zeszłej nocy rozmowy trwały do około godziny pierwszej – relacjonował.

Gajewski wskazał również, że resort nie odpowiada bezpośrednio za politykę wynagrodzeń w Zakładzie. – Politykę wynagrodzeniową w ZUS reguluje układ zbiorowy pracy – podkreślił. Zaznaczył przy tym, że ZUS posiada własny plan finansowy i prowadzi samodzielną gospodarkę, choć część decyzji wymaga zgody ministra finansów. Negocjacje między zarządem a związkowcami nadal trwają i – jak wynika z informacji resortu – są na bieżąco wznawiane.

Okupacja centrali i postulaty związkowców

Protest w ZUS trwa od środy i przybrał formę okupacji centrali w Warszawie przez przedstawicieli 12 organizacji związkowych. Decyzja o zaostrzeniu działań zapadła po braku postępów w rozmowach z pracodawcą. – W końcu powiedzieliśmy: dość – podkreślała Anna Sudoł z NSZZ "Solidarność" w ZUS, wskazując na rosnące niezadowolenie pracowników z warunków pracy i płacy.

W proteście uczestniczy kilkadziesiąt osób. Część z nich nocuje w budynku. – Spaliśmy na krzesłach – relacjonowała Ilona Garczyńska ze Związkowej Alternatywy. Głównym postulatem jest znaczący wzrost wynagrodzeń – związki domagają się podwyżek średnio o 1200 zł brutto na pracownika. Tymczasem propozycje pracodawcy sięgają maksymalnie 200 zł podwyżki zasadniczej (ok. 284 zł z dodatkami). Związkowcy wskazują również na rosnący zakres obowiązków, przeciążenie pracą oraz brak odpowiednich norm dla części stanowisk.

Protest ma także wymiar ogólnopolski. Pracownicy w oddziałach ZUS w całym kraju symbolicznie wspierają akcję, m.in. wychodząc przed budynki w trakcie przerw. Związkowcy zapowiadają, że pozostaną w centrali do czasu osiągnięcia porozumienia i przedstawienia konkretnych decyzji dotyczących wynagrodzeń.

Czytaj też:
Awantura w TVN. Związkowcy mają pretensje, firma zarzuca "wprowadzenie w błąd"
Czytaj też:
Poczta Polska chwali się zyskiem. W tle wielkie zwolnienia

Źródło: Polsat News / DoRzeczy.pl
Czytaj także