"Trzecia wojna ziemniaczana". Problemy na rynku ziemniaków

"Trzecia wojna ziemniaczana". Problemy na rynku ziemniaków

Dodano: 
Ziemniaki, zdjęcie ilustracyjne
Ziemniaki, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Albert Zawada
Producenci ziemniaków alarmują o kryzysie w branży. "Tak duże załamanie rynku zdarza się raz na wiele lat" –  mówi jeden z nich.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2025 r. zbiory ziemniaków wyniosły około 7 mln ton, czyli o 18,4 proc. więcej niż rok wcześniej.

Agnieszka Tołłoczko-Wróbel prowadzi rodzinne gospodarstwo w Szkotowie. Ma ono powierzchnię ponad 1 tys. ha. Rolniczka specjalizuje się w produkcji ziemniaków (sadzeniaków). W rozmowie z "Faktem" Tołłoczko-Wróbel mówi o kryzysie na rynku w Europie. Jak wskazuje, nadprodukcja sprawiła, że towar, który jeszcze niedawno był poszukiwany, dziś zalega w magazynach – ma chodzić nawet o miliony ton nadwyżki. – Magazyny są zapchane ziemniakiem praktycznie w całej Europie. Tego towaru jest za dużo i nie ma gdzie go sprzedać. Rynek po prostu tego nie przyjmuje – dodaje.

Wylicza, że na sytuację wpływa kilku czynników. Rolnicy posadzili więcej ziemniaków i zbiory były lepsze niż rok wcześniej. Oznacza to, że ziemniaków było więcej, więc ich ceny spadły. "Jednocześnie większe ilości trafiły do przetwórni i fabryk produkujących skrobię" – czytamy.

To dopiero początek prawdziwego problemu?

– W tej chwili widzimy tylko początek problemu. To, co jest teraz w magazynach, trzeba będzie jakoś sprzedać albo zutylizować. A przecież za chwilę przyjdą kolejne zbiory – mówi "Faktowi" Agnieszka Tołłoczko-Wróbel. – Jeżeli nie będzie odbiorców i rynek się nie odblokuje, to ten problem będzie się tylko nawarstwiał. To nie jest coś, co zniknie w ciągu kilku tygodni – podkreśla producentka i mówi, że największym problemem jest brak stabilnych rynków zbytu.

– Firmy ograniczają zakupy, eksport stoi, a my nie mamy co zrobić z tym, co wyprodukowaliśmy – przekazała rolniczka. – Część tego towaru po prostu się zmarnuje, bo nie ma fizycznej możliwości, żeby wszystko sprzedać. To są ogromne straty dla całej branży – zauważa.

Jej zdaniem, obecny kryzys w branży może mieć długofalowe konsekwencje. – To nie dotyczy tylko jednego sezonu. Jeżeli rolnicy poniosą takie straty, to w przyszłości ograniczą produkcję albo z niej zrezygnują. To odbije się na całym rynku. Dzisiaj mówimy o nadwyżce, ale jutro może się okazać, że brakuje towaru. Rolnictwo nie działa z dnia na dzień – ostrzega Agnieszka Tołłoczko-Wróbel.

Czytaj też:
"To będzie długi kryzys”. UE przygotowuje się na najgorsze scenariusze
Czytaj też:
Nie tylko paliwa. Kryzys w kolejnej branży

Źródło: Fakt
Czytaj także