Akcyza z terminem ważności na 100 dni. Legislacyjny absurd Ministerstwa Finansów

Akcyza z terminem ważności na 100 dni. Legislacyjny absurd Ministerstwa Finansów

Dodano: 
Minister finansów Andrzej Domański
Minister finansów Andrzej Domański Źródło: PAP / Wiktor Dąbkowski
Ministerstwo Finansów forsuje ustawę akcyzową, która de facto przestanie obowiązywać zaledwie kilkanaście tygodni po jej ewentualnym wejściu w życie.

Branża tytoniowa i eksperci od legislacji mówią wprost o budowaniu domu od dachu, podczas gdy na sąsiednim biurku dopiero projektuje się fundamenty. W tle tego rzadko spotykanego chaosu prawnego majaczą gigantyczne straty dla budżetu państwa oraz potężne grupy interesów, które zyskują na utrzymywaniu dziurawego systemu podatkowego.

Obecnie w resorcie finansów, z inicjatywy wiceministra Jarosława Nenemana, procedowane są dwa wykluczające się projekty ustaw dotyczących rynku e-papierosów. Pierwszy z nich, oznaczony jako UD 363, to potężna, systemowa reforma uszczelniająca 100 procent rynku i narzucająca równe zasady gry dla wszystkich. Dokument ten pozostaje jednak w cieniu drugiego projektu – UD 308 – który jest obecnie forsowany w trybie ekspresowym i uderza zaledwie w 1 procent branży. Ten legislacyjny dualizm doprowadził do sytuacji, w której aparat państwowy zajmuje się tworzeniem prawa o rekordowo krótkim terminie przydatności.

Ustawowy trup z datą ważności

Utrzymywanie przy życiu wąskiego projektu UD 308 przy jednoczesnym procedowaniu kompleksowej reformy UD 363 to podręcznikowy przykład urzędniczego absurdu. Zgodnie z harmonogramem prac, jeśli projekt UD 308 wejdzie w życie jesienią 2026 roku, a docelowa reforma z UD 363 zacznie obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku, rynek i administracja skarbowa otrzymają akt prawny obowiązujący przez zaledwie 100 do 120 dni.

Oznacza to, że czas niezbędny na szkolenia urzędników skarbowych, audyty prawno-podatkowe w firmach i dostosowanie procesów logistycznych będzie dłuższy, niż sam okres obowiązywania uchwalonej ustawy. Ministerstwo Finansów angażuje aparat państwowy, komisje sejmowe i ekspertów w proces legislacyjny, który ma przestać istnieć lub zostać całkowicie nadpisany za zaledwie kilka miesięcy. To zjawisko określane przez ekspertów mianem legislacyjnego wyścigu żółwi generuje podwójne koszty urzędnicze i dwie oddzielne tury żmudnych konsultacji społecznych.

Logistyczny koszmar i ucieczka w kolejną lukę

Dla przedsiębiorców taki dualizm prawny stanowi czystą abstrakcję i logistyczny paraliż. Wprowadzenie węższych przepisów zmusza producentów do natychmiastowego zamówienia nowych banderol, wdrożenia zmian w systemach informatycznych oraz przebudowy modeli księgowych wyłącznie dla technologii indukcyjnej. Cała ta kosztowna operacja zostanie wykonana tylko po to, by za pół roku wyrzucić wytyczne do kosza. Docelowy projekt UD 363 przewiduje bowiem zupełnie nowe definicje „wkładu” oraz odejście od sztywnej stawki 40 złotych na rzecz nowoczesnego modelu hybrydowego.

Dodatkowo, forsowanie projektu UD 308 jako rzekomego ratunku przed utratą wpływów akcyzowych jest działaniem pozornym. Zastosowanie punktowego opodatkowania wyłącznie jednej technologii wywoła na rynku efekt dziurawego sita. Biznes natychmiast zareaguje ucieczką w kolejną lukę, której autorzy wąskiej ustawy nie przewidzieli, a którą teoretycznie ma zamykać dopiero zawieszony obecnie projekt docelowy. Co więcej, projekt UD 308 zawiera luki konstrukcyjne pozwalające na banalną optymalizację podatkową – jeśli wyceniany na 40 złotych akcyzy produkt zostanie sprzedany w oddzielnych częściach, podatek wyniesie zero.

Sygnał bezradności państwa i polityczne zarzuty

Utrzymywanie punktowej ustawy przy jednoczesnym dysponowaniu gotowym rozwiązaniem systemowym to wyraźny sygnał bezradności państwa. Ministerstwo Finansów de facto przyznaje, że system jest nieszczelny, ale zamiast naprawić go raz a dobrze, decyduje się na tworzenie łatki na łatkę. Według szacunków analityków opóźnianie wdrożenia pełnej regulacji i upieranie się przy dziurawym dokumencie może kosztować budżet państwa od 3 do 5 miliardów złotych w skali roku.

Nielogiczny upór administracji państwowej wywołał zdecydowaną reakcję polityczną i otwarte pytania o działalność lobbystów. Podczas niedawnej konferencji w Sejmie posłowie opozycji, w tym Anna Krupka i Patryk Wicher, wprost oskarżyli kierownictwo resortu finansów o faworyzowanie jednej technologii na korzyść określonych grup biznesowych. Wskazywano, że zamrożenie docelowej reformy oddaje rynek walkowerem firmom stosującym na przykład grzałki ceramiczne i sprzedającym popularne jednorazówki. Wobec skali zjawiska z sejmowej mównicy padł oficjalny apel do służb specjalnych o objęcie nadzorem procesu powstawania tych newralgicznych przepisów oraz żądanie natychmiastowego wyrzucenia do kosza ułomnego, 100-dniowego projektu na rzecz kompleksowej ustawy.

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także