Szef ZPPP powiedział w wywiadzie dla portalu Forsal.pl, że od 2019 r. stawka akcyzy na piwo wzrosła o ponad 40 proc., podczas gdy wpływy budżetowe z tego tytułu zwiększyły się jedynie o 11,6 proc. Jego zdaniem, świadczy to o wyczerpywaniu się efektów fiskalnych dalszego podnoszenia podatku.
Spadek wpływów budżetowych z akcyzy
– W ekonomii opisuje to tzw. krzywa Laffera, która mówi o tym, że zbyt wysokie podatki mogą zmniejszać dochody budżetu, gdyż powodują kilka "efektów ubocznych", m.in. spadek popytu związany ze wzrostem cen, przeniesienie się części popytu do szarej strefy, spadek wpływów budżetowych z innych podatków, takich jak VAT – wskazał przedstawiciel branży.
Podkreślił, że polski rynek piwa kurczy się nieprzerwanie od kilku lat. Według danych cytowanych w rozmowie, w 2025 r. produkcja piwa była najniższa od dwóch dekad, a w ciągu siedmiu lat rynek zmniejszył się o ok. 7 mln hektolitrów.
Rynek piwa kurczy się, dwa browary już zamknięto
Morzycki ocenił, że dalsze podwyżki akcyzy mogłyby doprowadzić do dwucyfrowych spadków sprzedaży, ograniczenia produkcji oraz kolejnych zamknięć browarów. Przypomniał, że w ostatnich latach zakończyły działalność zakłady w Leżajsku i Namysłowie, a część producentów dysponuje obecnie znacznymi niewykorzystanymi mocami produkcyjnymi.
Jak tłumaczył, wyższe ceny piwa sprzyjają również zakupom transgranicznym oraz ograniczają wpływy z podatku VAT. Według przytoczonych przez niego szacunków, zmniejszenie rynku o 7 mln hektolitrów oznaczało ok. 1 mld zł mniej wpływów z VAT.
Z kolei Instytut Prognoz i Analiz Gospodarczych oszacował straty budżetu związane z rozwojem szarej strefy na około 4,4 mld zł w ciągu trzech lat.
Czytaj też:
Nocna prohibicja w całej Warszawie wchodzi w życie. Jest jeden wyjątek
