Po wielu latach emigracji zarobkowej Polska stała się ostatnio krajem, który odnotował zauważalną falę powrotów. Zjawisko to było już widoczne pod koniec ubiegłej dekady, lecz począwszy od 2020 r., zdecydowanie przybrało na sile. Emigranci zaczęli wracać z wielu powodów, ale szczególnie ważną motywacją stały się dla nich bardziej atrakcyjne niż wcześniej wynagrodzenia. Według danych Eurostatu płace w Polsce wzrosły w ciągu 2024 r. aż o 11,2 proc., podczas gdy w Niemczech zaledwie o 2,8 proc. W ubiegłym roku wartości te wyniosły odpowiednio 8,8 proc. i 4,2 proc.
Obecnie trend wzrostu wynagrodzeń nieco wyhamował, ale biorąc pod uwagę ostatnie lata, Polska nadrobiła względem wielu państw zachodnich spore zaległości. W efekcie średnie miesięczne wynagrodzenie w Polsce wynosiło w 2024 r. ok. 1880 euro przy średniej unijnej wynoszącej 3317 euro. Oznacza to, że w ciągu 20 lat od momentu przystąpienia do Unii Europejskiej średnia płaca w naszym kraju wzrosła z poziomu 30 proc. unijnej średniej do ok. 55 proc.
Prawdziwa luka płacowa
Mimo że nadal zarabiamy średnio dwu- lub nawet trzykrotnie mniej niż mieszkańcy Starej Europy, to niższe koszty życia sprawiają, iż różnica ta jest mniej odczuwalna.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
