Kraj"Wyrób kotletopodobny". Karczewski komentuje publikację "Newsweeka"

"Wyrób kotletopodobny". Karczewski komentuje publikację "Newsweeka"

Marszałek Senatu Stanisław Karczewski
Marszałek Senatu Stanisław Karczewski / Źródło: PAP / Piotr Nowak
Dodano 67
W najnowszym numerze tygodnika "Newsweek" ukaże się tekst poświęcony marszałkowi Senatu. Jego autorka Renata Grochal bierze na tapetę wydatki Karczewskiego.

"Kocha luksus pod warunkiem, że to nie on płaci. Gdyby mieszkał na Podkarpaciu czy w Gdańsku, latałby rządowymi samolotami tak samo jak Kuchciński. Ale do Nowego Miasta nad Pilicą, gdzie ma swój dom, nie latają – mówi były polityk PiS" – tak brzmi lead tekstu pt. "Stanisław Karczewski. Marszałek all-inclusive".

Dalej czytamy: "Kompleks premierowski przy ulicy Parkowej w Warszawie to jedna z najlepszych lokalizacji w stolicy. Trzy wille wyłożone marmurem, z własnym ogrodem, odgrodzone od ciekawskich spojrzeń przechodniów wysokim parkanem. Blisko stąd do Belwederu, Kancelarii Premiera, Sejmu i Senatu. Żeby pobiegać w Łazienkach, czemu z zapałem oddaje się w wolnych chwilach marszałek Senatu Stanisław Karczewski, a zdjęcia i filmiki lądują później w internecie, wystarczy wyjść boczną bramą. Za wynajem 180-metrowego mieszkania o podobnym standardzie w tej okolicy na wolnym rynku trzeba zapłacić miesięcznie 15-20 tysięcy złotych".

Publikację tygodnika skomentował już Stanisław Karczewski. Jak wskazuje, "to nie jest nawet odgrzewany kotlet". "Red. Grochal z #Newsweek rozmawiała podobno z moim byłym współpracownikiem.Dziwne, ze wszystkimi współpracownikami mam świetne relacje i współpracuję do dziś. Może w tę rolę wcielił się red. Lis? Pewnie też z miłości do bogactw jeżdżę 15-letnim autem i mam setki tysięcy kredytu" – komentuje marszałek Senatu.

O tym, że w najbliższych dniach Karczewski stanie się obiektem ataku części mediów i opozycji, donosił w sobotę portal wPolityce.pl. Po dymisji marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, opozycja ma podjąć próbę obalenia marszałka Senatu.

Czytaj także:
Zmasowany atak na Karczewskiego? Sensacyjne doniesienia ze sztabu PO
Czytaj także:
"Kobiety strzegą polskich wartości, a nie fanaberii ideologicznych"

/ Źródło: Twitter / Newsweek

Czytaj także

 67
  • Radosław BANAŚ IP
    Nareszcie. UFFFFF!!!!!! Nareszcie !!!! Suweren przytarł nosa największemu lizusowi kaczora.Nic ciekawego i odkrywczego nie słyszałem w jego wypowiedziach.Zawsze zachowawczo i z wazelinką.
    Dodaj odpowiedź 1 0
      Odpowiedzi: 0
    • Jerzy IP
      Aby zrealizować mroczne marzenie sitwy PO które brzmi: "żeby było tak jak było", zostało nakręconych kilka filmów. Na wybory samorządowe został nakręcony film Smarzowskiego "Kler", który miał rekordowa oglądalność. Jednak zwycięstwa Platformie nie zapewnił. W połowie sejmików wojewódzkich władza została przejęta przez PiS. Przed eurowyborami odpalono film Sekielskiego "Tylko nie mów nikomu", który miał miliony wyświetleń w internecie. Działacze PO czekali w napięciu na zwycięstwo. I znowu nie wyszło. PO i KE (POKEmony) przegrały ponownie. Na wybory parlamentarne jest szykowany kolejny film, tym razem reżysera Vegi. W obsadzie sam Olbrychski, bohater opozycyjnej walki o "żeby było tak jak było". POKEmony już po raz trzeci będą czekać w napięciu: Czy film Vegi spowoduje wygraną PO? Czy wreszcie da się powrócić do standardów roku 2015? Czy będą mogli wrócić macherzy od niepłacenia i wyłudzania VAT-u? Czy znowu zatryumfuje totalna korupcja, przykład to łapówki przy przetargach na Caracale? Wprowadzenie szczawiu i mirabelek do jadłospisu na prowincji? Wszyscy się mocno przyzwyczaili do społecznego wsparcia typu 500+, 300+, emerytura+. Ale to się radykalnie skończy gdy wróci PO. Rostowski z uśmiechem ogłosi w TVN: "Piniendzy nie ma i nie będzie". I naprawdę nie będzie, to nie żart. PO naprawdę zabierze wszystkie programy społeczne. Bo macherzy od lewego VAT-u czekają. A ci macherzy od lewego VAT-u to najważniejsza polityczna klientela PO.
      Dodaj odpowiedź 2 2
        Odpowiedzi: 1
      • Jerzy IP
        Gdy po wyborach na jesieni 2007 Donald Tusk został premierem, wybrał się z żoną w, jak sam mówił, „podróż życia” do Peru. PR-owcy ówczesnego szefa rządu zapewniali, że jest to wizyta niezwykle istotna dla polskich interesów gospodarczych. Jednak tylko jeden dzień w czasie blisko tygodniowego pobytu w Peru był ściśle roboczy. Podczas wizyty Tusk został odznaczony orderem Słońca Peru. Wraz z żoną, od dawna interesującą się kulturą prekolumbijską, zwiedzał inkaskie zabytki. Podróż, jak wyliczyli dziennikarze „Wprost”, kosztowała co najmniej 1,6 mln zł. Blisko 6 mln zł zdaniem redaktorów tego samego tygodnika „wylatał” Tusk tylko w pierwszej z dwóch kadencji PO-PSL (2007-11), podróżując 175 razy z Warszawy do Gdańska i z powrotem. Z kolei „Super Express” doliczył się 90 lotów za 2,5 mln w samym tylko 2011 r. "Premier uważa, że rządowy samolot po prostu mu się należy. Dlatego nie ma problemu z tym, żeby kręcić się w tę i z powrotem. A że kocha Trójmiasto, to zawsze będzie chciał do niego uciekać", tłumaczył wówczas swojego pryncypała jeden ze współpracowników, cytowany przez „Newsweeka”. "Donald Tusk tradycyjnie wypoczywa w Trójmieście. Dzień zapowiada się przyjemnie: premier ma wziąć udział w wielkim meczu TVN »Politycy kontra gwiazdy«. Spotkanie odbędzie się w Warszawie, ale transport nie jest problemem. Przecież szef rządu ma do swojej dyspozycji służbowego embraera. Rano wsiądzie, poleci, zagra i wróci. To nic, że jego podróże z tego weekendu, łącznie z piątkowym wylotem z Warszawy i poniedziałkowym powrotem z Gdańska, będą kosztować tyle, ile nowy Mercedes Klasy C. Premier nie lubi siedzieć w Warszawie. To miasto go męczy", tłumaczył tygodnik. W latach 2014-15 nową jakość korzystania z rządowych samolotów wprowadziła premier Ewa Kopacz, która jako posłanka odwiedzała w Gdańsku swoją córkę. Bywało, że Kopacz jechała do Gdańska czy Świnoujścia pociągiem, ale za szefową rządu leciał służbowy embraer. Rządową maszynę na lotnisku w Goleniowie zauważył senator (obecnie marszałek Izby Wyższej parlamentu) Stanisław Karczewski. "Samoloty mają to do siebie, że stoją na lotniskach, to, że pan senator widział samolot na lotnisku, nie jest wielkim odkryciem", odpowiadał wówczas doradca premier Kopacz Michał Kamiński. Dziennikarze „Faktu” wycenili koszt rejsu pustego embraera na 100 tys. zł. Dziennik informował, że w podobnej sytuacji, która miała miejsce jakiś czas wcześniej, po dwóch miesiącach KPRM poinformowała, że "na pokładzie samolotu przebywała załoga samolotu oraz funkcjonariusze BOR".
        Dodaj odpowiedź 0 3
          Odpowiedzi: 0
        • Jerzy IP
          Sitwa PO tak się rozpasała że niedługo zakwestionuje wszelkie podróże, także prezydenta i premiera. Ci bezwstydni manipulatorzy z premedytacją "zapomnieli" jak było w czasach ich rządów, gdy Tusk i Borusewicz co weekend latali z Warszawy do Gdańska i z powrotem. Tusk z rodziną latał rządowymi samolotami nie tylko po Polsce, ale także za granicę, na przykład słynna była jego rodzinna wyprawa do Peru. A jaka była reakcja PiS i Kaczyńskiego na eskapady Tuska? W nagraniu z 2010 roku, widzimy jak Kaczyński usprawiedliwia samolotowe praktyki Tuska argumentem, że premier nie musi pochodzić z Warszawy i że ma prawo do przebywania z rodziną. W tym jednym nagraniu z 2010 roku widać różnicę klasy pomiędzy Prezesem a rozpasanymi, agresywnymi posłami PO, którzy za wszelką cenę chcą ponownie dorwać się do koryta. Zona Kuchcińskiego nie mogła spowodować wzrostu kosztów przelotu, jeśli samolot był dedykowany do lotu z Marszalkiem Sejmu. Można jedynie zastanawiać się czy Kuchciński nie odbył zbyt wielu podróży do Rzeszowa. Ale porównanie liczby lotów Kuchcińskiego i Tuska, daje wyraźną przewagę byłemu premierowi. To Tusk był i pozostaje rekordzistą ilości rządowych przelotów. Zakłamanie i obłuda Platformy jest wyraźnie widoczna, tak jak zawsze.
          Dodaj odpowiedź 1 2
            Odpowiedzi: 0
          • Bolesław IP
            Pisowski ciemny lud lubi,jak jego pan z karocy lub okna pałacu rzuca mu ochłapy lub rączką macha
            Dodaj odpowiedź 14 16
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także