Trwa nieustający festiwal ku czci Olgi Tokarczuk, w trakcie którego ledwie ktoś napomknął, że Komitet Noblowski przyznał w tym roku w dziedzinie literatury dwie nagrody: pierwszą, niejako zaległą, za rok 2018 polskiej pisarce i za rok 2019 austriackiemu autorowi, prozaikowi, ale chyba przede wszystkim dramaturgowi – Peterowi Handkemu. Nie minęło wiele godzin od oznajmienia werdyktu, a Handke już zapowiedział, że nie odpowie na żadne pytania dziennikarzy, jest bowiem głęboko rozczarowany ich postawą, jako że bez przerwy stawiają mu pytania o przekonania polityczne i o to, czy podtrzymuje swoje zdanie sprzed ćwierć wieku, że Serbia była także ofiarą wojny w Jugosławii, a Slobodan Milošević nie zasłużył na wyrok Trybunału ONZ w Hadze. On tymczasem, ewentualnie, skłonny byłby porozmawiać o literaturze, twórczość jego nie wywodzi się bowiem z tabloidowych czołówek, lecz w prostej linii od Cervantesa i Tołstoja. Nobla dla Handkego zdążyli już oprotestować m.in. Salman Rushdie i Hari Kunzru, robiący za wzorce pisarskiej przyzwoitości.
Czytaj też:
Grzegorza Brauna zapytano o Olgę Tokarczuk. Nie przebierał w słowach
Czytaj też:
"Książka Tokarczuk, serduszko Owsiaka". Ziemkiewicz kpi z Moniki Olejnik
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.