Kraj80 proc. Polaków: Opozycjo, nie idź drogą polexitu!

80 proc. Polaków: Opozycjo, nie idź drogą polexitu!

Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Marcin Obara
Dodano 174
Sondaż dla portalu DoRzeczy.pl nie pozostawia wątpliwości: jedynie najbardziej „antykaczystowski” elektorat wierzy w wyprowadzenie Ojczyzny z Unii Europejskiej. To raptem 16,6 proc. badanych przez pracownię Estymator, a więc ponad dwukrotnie mniej, niż głosowało na różne formacje opozycyjne. To także mniej o jedną-trzecią, niż popierający Małgorzatę Kidawę-Błońską. A jednak opozycja się trzyma tej narracji, nie bacząc na koszty – dla Polski, ale i dla siebie.

Wszystkie próby wpisania Jarosława Kaczyńskiego, Andrzeja Dudy czy Mateusza Morawieckiego w antyeuropejski kurs wyraźnie nie działają. Dlaczego? Polacy to naród tyleż dumny, co racjonalny: więc najwyraźniej widzą, że nie mają podstaw. Najwyraźniej są przekonani, że trio: Kaczyński – Duda – Morawiecki do tego nie dopuści.

Ale w polityce, jak w życiu: sens tego, co mówimy zależy od kontekstu. A narracja nadwiślańskiej opozycji brzmi: polexit lub podległość wobec wszystkiego, co pochodzi z Brukseli (a, de facto, raptem z jednej jej najbardziej hardcorowej części). Ta opowieść jest teraz szczególnie szkodliwa tak dla Polaków, jak dla idei Unii Europejskiej.

Tak, dla Europy, także. A jest ona na zakręcie i nie należy wzmacniać sił odśrodkowych, by straciła kompletnie kontakt z rzeczywistością, choć proponują to takie tuzy, jak posłowie: Belka, Sikorski i Spurek.

Pisałem już, że polityka zagraniczna – umiejętnego zdobywania sobie miejsca w Europie i na świecie – jest odkryciem dla Polaków w rządach formacji Jarosława Kaczyńskiego (Andrzej Duda gra pierwsze skrzypce na linii USA, Mateusz Morawiecki – w Europie). Rodacy raczej spodziewali się wrażliwości społecznej, z poprzednich rządów PiS mieli dobre doświadczenia rozwoju gospodarczego, słusznie wierzyli w obniżkę wieku emerytalnego. Ale zamiana wybranego, de facto w Osace, Timmermanssa na von der Leyen - to był prawdziwy majstersztyk premiera Morawieckiego.

Na tym na polu europejskim się nie skończyło: kto wierzył, że Polak dostanie nie świecidełka, ale 1/3 budżetu UE, bo to skala znaczenia rolnictwa dla UE? Kto przypuszczał, że my będziemy bardziej realnie podchodzić do brexitu niż Francuzi, którzy chcą się wyraźnie odegrać za wszystko? Ale strategia „niech ich boli” nie rodzi dobrej przyszłości. Mateusz Morawiecki, w dzień po formalnym wyjściu Wielkiej Brytanii, był już w bardziej zapyziałym niż dowolne polskie miasto, ale uroczym, portugalskim Beja. Było to spotkanie 17. państw, które chcą by Europa trzymała się w tym, w czym jest dobra. A nie wypowiadała wojnę Trumpowi, co zdaje się jest niewypowiedzianym konceptem niektórych współczesnych Napoleonów. Prezydent, premier, a nawet BGK, pracują realnie nad kolejnym formatem – Trójmorza, który interesuje zarówno USA, jak i Niemcy.

Teraz ta narracja opozycji wchodzi w szkodę negocjacjom co do przyszłości Unii, czym ona ma być. I na co wydawać pieniądze. Tym zajmuje się – z woli wyborców – Mateusz Morawiecki.

Jasne, nie jest tak, że polityka zagraniczna to pasmo wyłącznie samych sukcesów. Zawsze jest bliższa polu minowemu. Każdy, kto ma oczy do patrzenia, widzi, że różnice są w państwach UE duże – jednym Rosja zagraża, drugim sprzyja.

I to wizyta prezydenta Emmanuela Macrona wyraźnie pokazała. Nie mogąc „zniszczyć” pisowskiej Warszawy, musi się zeń ułożyć, choćby zjadając bogaty kapelusz swoich wcześniejszych słów. (To samo badanie pokazuje, że Polacy nie mają wątpliwości, że to nie katharsis, lecz taktyka i Macron po brexicie nie stał się pisowcem, ale wie – jak to sam powiedział – „bez Polski nie ma mowy o żadnej reformie Unii Europejskiej”).

Wskazują na to nie tylko słowa wypowiadane u boku legalnych, wspieranych przez miliony Polaków władz Rzeczpospolitej – prezydenta Andrzeja Dudy czy premiera Mateusza Morawieckiego. Bardziej świadczą o tym słowa Macrona wypowiadane do jego intelektualnych pobratymców – Michnika, Smolara, Zachwatowicz-Wajdy, Holland et consortes. Słowa prezydenta Francji o „romantyzmie konstytucyjnym” brzmiały jak zwrócenie się do stereotypowego „pijanego jak Polak”. Macron prawdziwym liderom opozycji udzielił lekcji politycznej trzeźwości. Lecz Agnieszka Holland, relacjonując dla OKO.press spotkanie tak tajne jak referat Chruszczowa, mówiła o tym zupełnie en passant, bez wyciągania wniosków. Chyba, że uznamy jej zachwyt nad tym, że dwóch polskich aktorów w rozmowie z prezydentem Francji o Polsce wolało się trzymać polszczyzny niż francuszczyzny. Dobre i to. Wszak oklepane chińskie przysłowie mówi, że każda wielka wyprawa zaczyna się od małego kroku. Widocznie to mały krok dla ludzkości, ale wielki, bo trudny, dla tych ludzi.

Opozycjo, mówią dziś Polacy, nie tędy droga. By w ogóle myśleć o wygranej, trzeba zdobyć nasze serca i umysły. Zaproponować coś, cokolwiek. „Wybrać przyszłość”, a nie „by było tak jak było”, grać wyłącznie na rezerwuarze „pedagogiki wstydu” (© by B. Wildstein), zlepku naszych strachów i kompleksów, bo najwyraźniej mamy ich coraz mniej. Bo nie mamy powodu ich mieć. I chwała Bogu.

Europa to my. Opisywane przez lewicę pisowskie „Miastko” czy wyśmiewane przez „Wyborczą” Końskie. To Europa dużo bardziej niż Bruksela. Bo prawdziwsza. Bo tu realnie żyją Polacy. A więc Europejczycy.

Antoni Trzmiel jest szefem portalu DoRzeczy.pl i dziennikarzem Telewizji Polskiej. Współpracuje też z Polskim Radiem. Jego poglądy są wyłącznie jego winą i nie muszą być tożsame ze stanowiskiem którejkolwiek z redakcji.

Czytaj także:
Czy Polsce grozi polexit? Zobacz najnowszy sondaż dla DoRzeczy.pl

/ Źródło: DoRzeczy.pl
/ bal

Czytaj także

 174
  • Gytshjk IP
    Cameron też nie chciał brexitu ale przez swoją niekompetencję go spowodował. PiS jest jeszcze bardziej niekompetentny bo składa się niemal wyłacznie z potakiwaczy.
    Dodaj odpowiedź 12 1
      Odpowiedzi: 0
    • AntyPOPiS IP
      Kolejny sondaż robiony w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej. A może by tak wyszli na ulicę ludzi zapytać? Tuba partyjna!
      Dodaj odpowiedź 11 0
        Odpowiedzi: 0
      • Babis IP
        POCO SIE TU ROZPISYWAC!PRAWDA JEST TAKA,POLSKA NIE POTRZEBUJE UE,BO TO FASZYSCI I DYKTATORZY,KTORZY UZURPUJA S0BIE WLADZE BEWZGLEDNA.NATOMIAST POLSKA POTRZEBUJE RZADU MADREGO,PRAWICOWEGO I MADREG0 PREMIERA?BO TEN MORAWIECKI TO CHOCIAZ UCZONY ALE ZADEN,MOWCA I NIEMA CHARAKTERU.
        Dodaj odpowiedź 3 7
          Odpowiedzi: 0
        • Tralalińska IP
          Kuriozalny i cyniczny wywód. Pewnie, że car samozwaniec nie zamierza opuszczać uni. Dobrze wie, że Unia nie jest tworem represyjnym i nie ma żadnego bata na chuliganów. Trochę poględzą o wartościach demokracji i rządach prawa, a nastepnie spuszczą z tonu, bo niby co komisja wenecka może zrobić szatniarzowi. Dla Pisu unia to wyłącznie skarbonka, a  tej się nie wyrzekną, bo by stracili władzę, w końcu o władzę w tej grze chodzi. Wiec idą na zderzene czołowe z pewnością, że wyjdą z niego silniejsi, a  Unia się skompromintuje. Unia skompromitowana, bezradna, ale płacąca to ideał. Stąd już tylko krok do - zapowiadanej wszak - proby przekonania dużej części społeczeństwa europejskiego do nowego porządku unijnego, który w skrócie polegać miałby na całkowitej autonomii państw narodowych i wspólnocie gospodarczej, którą nota bene Pis rozumie tak, że unia płaci. Bez żdnych wspolnych europejskich wartości, chyba że będą to wartości uznane za  nasze, a nie jakieś "lewackie", antykatolickie i  kosmopolityczne. Biorąc pod uwagę nastroje społeczne w Europie, ten absurdalny plan kompromitacji idei wspólnej Europy opartej na wartościach liberalnych, jeśli przyłączą sie do niego prócz Węgier inne państwa lub tylko silne pratie, może się naszym warszawskim strategom przynajmniej częściowo powieść. Zresztą, gdy Pis spacyfikuje i podporządkuje sobie wszystkie najważejsze instytucje w państwie, a zwłaszcza sądy, będzie milszy. I nawet z Unią będzie zawierać "kompromisy" w kwestii prawa. A może nawet na mocy amnestii nowi sędziowie przywrócą do pracy sędziego Tuleję, choć niekoniecznie bedzie to praca w sądzie.
          Dodaj odpowiedź 5 2
            Odpowiedzi: 1
          • Znick IP
            Unia Europejska ma problem - z demokracją, gdyby to była poczciwa dyktatura jak Rosja czy Chiny - do czego urzędasy z Brukseli wzdychają tęsknie - to nie byłoby problemu, ale problemem jest że ludzie głosują i za nic mają uczciwe i porządne partkie kiedy te im (oczywiście z najszlachetniejszych pobudek ;) wpychają imigrantów - no i już się w Niemczech posypało.., Francja się sypie gospodarczo, GB wyszło - po manipulacjach rzecz jasna ale ktoś się tam zorientował do czego prowadzi Unia Europejska pod nadzorem Merkel i jej brukselskich oficjeli, może to już niedługo potrwa. Brzeziński w Wielkiej Szachownicy przestrzegał przed Unią Europejską, która ustawi się do konfliktu ze Stanami Zjednoczonymi...
            Dodaj odpowiedź 4 4
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także