Jean-Yves Le Drian oraz Ursula von der Leyen wyrazili w liście "głębokie niezrozumienie" dla decyzji Polski. Jak dodali, odstąpienie od negocjacji "stawia zasadniczo pod znakiem zapytania ofertę partnerstwa".
Szefowie MON skrytykowali nie tylko zerwanie negocjacji i wycofanie się z zakupu 50 helikopterów wojskowych produkowanych przez Airbusa, ale również wybór śmigłowców Black Hawk. "Z jeszcze większym niezrozumieniem przyjęliśmy do wiadomości to, że Polska chce zakupić helikoptery nie-europejskiego konkurenta" - oceniają.
W liście datowanym na 26 października pada również stwierdzenie, że Airbus chciał doprowadzić do tego, że Polska będzie piątym krajem w Europie, w którym produkuje swoje śmigłowce, aby w ten sposób "uczynić Polskę jednym z decydujących graczy przemysłu zbrojeniowego w UE".
Do listu odniósł się już szef MON Antoni Macierewicz, który powiedział, że oczekiwanie, że Polska będzie krajem, któremu można narzucić swoją wolę gospodarczą jest nierealistyczne. – Airbus Helicopters bierze udział w rozmowach, które zostały otwarte i myślę, że ma wielkie szanse na sukces, byleby tylko nie przeszkadzano temu – dodał we wczorajszej rozmowie na antenie TVP Info.
Przetarg na CaracaleW kwietniu 2015 roku, za czasów rządu Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, Ministerstwo Obrony Narodowej rozstrzygnęło przetarg na pięćdziesiąt wielozadaniowych śmigłowców dla polskiej armii. Resort obrony wybrał ofertę francuskiego producenta maszyn H225M, wcześniej znanych jako Eurocopter EC725 Caracal. Będące wówczas w opozycji Prawo i Sprawiedliwość od samego początku krytykowało tę decyzję polskich władz.
Na początku października Ministerstwo Rozwoju w oświadczeniu poinformowało, że: "Kontrahent nie przedstawił oferty offsetowej, zabezpieczającej w należyty sposób interes ekonomiczny i bezpieczeństwo państwa polskiego. Wysokość kontraktu to ok. 13,5 mld złotych. Co najmniej tyle samo powinna wynieść wartość zobowiązań offsetowych, spełniających cele określone w ustawie offsetowej".
