Czy na ulicach Warszawy 11 listopada będzie spokojnie? O tym rozmawiali między innymi uczestnicy audycji "Co tam bzyka w polityce" na antenie Radia dla Ciebie. Gośćmi Antoniego Trzmiela byli: Joanna Miziołek z tygodnika "Wprost" i Adam Ostolski z "Krytyki Politycznej".
W Narodowe Święto Niepodległości przez Warszawę przejdą trzy duże marsze. Tradycyjnie największy z nich - Marsz Niepodległości, organizują środowiska narodowe. Na ulice stolicy wyjdą także uczestnicy wydarzenia nazwanego "KOD Niepodległości", a także marszu antyfaszystowskiego, organizowanego przez środowiska lewicowe i anarchistyczne.Tematem rozmowy w studiu RDC była kwestia tego, czy uda się zachować bezpieczeństwo podczas tych manifestacji.
- Duża odpowiedzialność spoczywa na ministrze spraw wewnętrznych, bo tego dnia wiele zależy
od zachowania policji - stwierdził Adam Ostolski.
Joanna Miziołek spodziewa się, że w Święto Niepodległości na ulicach Warszawy dojdzie jednak do niepokojów. - Myślę, że tego obawia się obecny rząd, bo te rozróby na pewno 11 listopada będą. Nie spodziewajmy się, że tak się nie stanie. Czy będą podobne tak, jak w tamtym roku? Myślę, że mogą być nawet ostrzejsze - stwierdziła.
- Z jednej strony wyjdzie KOD, nie wiem, w jak dużej liczbie osób, bo teraz wydaje się coraz mniej liczny. Z drugiej zaś strony będzie "hardcore'owa" prawica. Będą więc spięcia i może nie dojdzie do spalania budki pod rosyjską ambasadą, ale być może znowu będą podpalenia samochodów stacji telewizyjnych. Tak może się niestety stać. To nie będzie ani na rękę ministrowi Błaszczakowi, ani rządowi - oceniła dziennikarka tygodnika "Wprost".
pw
- Duża odpowiedzialność spoczywa na ministrze spraw wewnętrznych, bo tego dnia wiele zależy
od zachowania policji - stwierdził Adam Ostolski.
Joanna Miziołek spodziewa się, że w Święto Niepodległości na ulicach Warszawy dojdzie jednak do niepokojów. - Myślę, że tego obawia się obecny rząd, bo te rozróby na pewno 11 listopada będą. Nie spodziewajmy się, że tak się nie stanie. Czy będą podobne tak, jak w tamtym roku? Myślę, że mogą być nawet ostrzejsze - stwierdziła.
- Z jednej strony wyjdzie KOD, nie wiem, w jak dużej liczbie osób, bo teraz wydaje się coraz mniej liczny. Z drugiej zaś strony będzie "hardcore'owa" prawica. Będą więc spięcia i może nie dojdzie do spalania budki pod rosyjską ambasadą, ale być może znowu będą podpalenia samochodów stacji telewizyjnych. Tak może się niestety stać. To nie będzie ani na rękę ministrowi Błaszczakowi, ani rządowi - oceniła dziennikarka tygodnika "Wprost".
pw
Źródło: Polskie Radio RDC
