"Przyszedł i powiedział: spadajcie stąd". Mastalerek: Kosiniak-Kamysz przez Trzaskowskiego stracił szansę swojego życia

"Przyszedł i powiedział: spadajcie stąd". Mastalerek: Kosiniak-Kamysz przez Trzaskowskiego stracił szansę swojego życia

Dodano: 131
Marcin Mastalerek
Marcin Mastalerek / Źródło: PAP / Marcin Obara
Człowiekiem, który najwięcej stracił na zmianie kandydata Platformy, na tym że te wybory się nie odbyły i że teraz startuje Trzaskowski, jest Kosiniak-Kamysz. Stracił największą szansę swojego życia – ocenił w TVN24 Marcin Mastalerek.

– Otóż on [Władysław Kosiniak-Kamysz – red.], gdyby podjął grę jeszcze w kwietniu, doprowadził do wyborów w maju, razem z PiS, to najprawdopodobniej przy tamtym zamieszaniu z kandydatką PO, uzyskałby drugi wynik. Miał swój czas, miał swój moment – podkreślał Mastalerek.

– Gdyby uzyskał drugi wynik, byłby naturalnym liderem opozycji i rozgrywającym przez trzy lata w Sejmie. Do Władysława Kosiniaka-Kamysza mogłyby ustawiać się kolejki posłów Platformy z tylnych rzędów, mógłby rozmawiać z samorządowcami, może nawet mógłby porozumieć się z Szymonem Hołownią. Dziś stracił największą szansę swojego życia. To już nigdy nie wróci i widzimy, że nie będzie już odgrywał takiej roli, jaką mógł odegrać i to Władysław Kosiniak-Kamysz jest największym przegranym tej sytuacji – ocenił.

Zdaniem Marcina Mastalerka, wszyscy opozycyjni kandydaci na prezydenta popełnili błąd, pozwalając Rafałowi Trzaskowskiemu na uzyskanie przewagi umożliwiającej mu rywalizację z Andrzejem Dudą w II turze wyborów prezydenckich.

– Dziwię się Biedroniowi, Hołowni i Kosiniakowi, że przyszedł nowy kandydat i powiedział, kolokwialnie mówiąc, spadajcie stąd, to mój teren, ja tu teraz będę siedział na tej ławeczce i dla was na tej ławeczce nie ma miejsca. Otóż jeżeli panowie dalej tak będą postępowali w kampanii, to źle to wróży za trzy lata dla nich, w wyborach parlamentarnych – stwierdził w TVN24.

Wotum zaufania to "świetny pomysł"

Marcin Mastalerek ocenił również wniosek o wotum zaufania dla rządu PMM.

– To był świetny pomysł, on zakończył pewne rozszczelnienie i rozedrganie w obozie władzy, które pojawiło się w naturalny sposób po nieodbyciu wyborów 10 maja. Ten pomysł to był jasny sygnał i znak do tego, że trzeba ruszyć, zamknąć wszystkie spory. Ważna jest jedność i to był bardzo ważny wewnętrznie, dał całego obozu Zjednoczonej Prawicy ruch. Odebrał on też zainteresowanie mediów początkiem kampanii Rafała Trzaskowskiego, który miał być 4 czerwca, symbolicznie w Gdańsku, i najlepszym podsumowaniem, jak dobry był ten pomysł, były słowa Rafała Trzaskowskiego, który przyznał, że oni zrobili to po to, żeby nam zabrać zainteresowanie – mówił.

Czytaj też:
Manipulacja Soku z Buraka. "Nie pomagacie Trzaskowskiemu takimi fejkami"
Czytaj też:
Ujawniono nowy plan Trzaskowskiego. Tak chce zmobilizować swoich zwolenników
Czytaj też:
Poseł PiS: Trzaskowski wetowałby wszystko, jego wygrana wstrzymałaby rozwój Polski

Źródło: TVN24
 131
Czytaj także