Były wiceminister zdrowia: Nagle mamy trzydzieści milionów ekspertów od epidemii

Były wiceminister zdrowia: Nagle mamy trzydzieści milionów ekspertów od epidemii

Dodano: 92
Bolesław Piecha
Bolesław Piecha / Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Doniesienia, że maseczki szkodzą, to są fake newsy. Zasłonięcie ust i nosa jest to jednak jakaś ochrona. Jeśli nawet nie nas, to drugiej osoby. Teraz śledząc internet odnieść można wrażenie, że mamy w Polsce ponad 30 milionów ekspertów! Ja choć jestem lekarzem, ekspertem w sprawie epidemii się nie czuję. Zaufajmy instytucjom i pracującym w nich prawdziwym ekspertom. Szczególnie, że ich opinie ani nie są motywowane politycznie, ani nie są prostackim hejtem. Trzymajmy się faktów, a nie emocji – mówi portalowi DoRzeczy.pl Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia, eurodeputowany Prawa i Sprawiedliwości.

Rozpoczął się rok szkolny. Wiele osób obawiało się, że ludzie nie będą chcieli posyłać dzieci do szkół ze strachu przed koronawirusem. Tymczasem okazało się, że problem jest inny – spora grupa rodziców uważa, że wirus nie jest groźny, nie godzi się na obostrzenia w postaci maseczek itd. Jak Pan to ocenia?

Bolesław Piecha: To nie jest tak, że wirusa nie ma, bo jest. Nie jest też tak, że ta epidemia została już powstrzymana, bo nie została. Mamy ostatnio około 700 zakażeń dziennie. Zachorowań na samą chorobę COVID-19 jest znacznie mniej. Nie oznacza to jednak, że nie należy stosować się do zaleceń, że nie należy uważać. Trzeba to robić. Te obostrzenia zostaną z nami jeszcze przez jakiś czas.

No tak, ale wokół maseczek narosły kontrowersje…

Ja wiem, że ta maseczka nie jest dla nikogo niczym przyjemnym. Ale przecież nie chodzi o utrudnianie naszego życia, ale o bezpieczeństwo. Nie jestem zwolennikiem antyszczepionkowców, którzy głoszą teorie, że wszystko wolno. No nie. Są przepisy sanitarne, do których należy się dostosować. Te maseczki nosić trzeba w miejscach zaludnionych, przestrzeni publicznej, szkołach, sklepach. Warto, by dzieci do nich przyzwyczajać. A skoro są przepisy, trzymajmy się ich. Mam nadzieję, że będzie szczepionka, albo, że wirus złagodnieje, wtedy będziemy mogli pomyśleć o innych zabezpieczeniach.

Czy patrząc na początek roku szkolnego nie obawia się Pan, że grozi nam masowe zamykanie szkół z powodu epidemii?

Na razie to są sporadyczne przypadki, a jeśli dochodzi do zamykania szkół to z powodu zakażeń wśród kadry, nie uczniów. I to jest pozytywne.

Wracając do maseczek. Są w portalach społecznościowych informacje, że maseczki roznoszą choroby, są groźne, a w najlepszym razie nieskuteczne…

No Boże Święty! Takich fake newsów jest bardzo dużo, ale to są właśnie fake newsy, czyli nieprawdziwe informacje. Zasłonięcie ust i nosa jest to jednak jakaś ochrona. Jeśli nawet nie nas, to drugiej osoby. Teraz śledząc internet odnieść można wrażenie, że mamy w Polsce ponad 30 milionów ekspertów! Ja choć jestem lekarzem, ekspertem w sprawie epidemii się nie czuję. Zaufajmy instytucjom i pracującym w nich prawdziwym ekspertom. Szczególnie, że ich opinie ani nie są motywowane politycznie, ani nie są prostackim hejtem. Trzymajmy się faktów, a nie emocji.

Czytaj też:
Wicemarszałek Sejmu zakażona koronawirusem

Źródło: DoRzeczy.pl
+
 92
Czytaj także