KrajLekarz o działaniach rządu. "Nie rozumiem niektórych idei"

Lekarz o działaniach rządu. "Nie rozumiem niektórych idei"

fot. zdjęcie ilustracyjne
fot. zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Leszek Szymański
Dodano 53
Nowe restrykcje powinny pomóc w zahamowaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa, pod warunkiem że wszyscy będą się do nich stosować, ale nie rozumiem niektórych idei – przyznała w rozmowie z PAP dr Lidia Stopyra, specjalista ds. chorób zakaźnych i pediatra.

Zgodnie z nowymi wytycznymi rządu od poniedziałku do szkół pójdą tylko najmłodsze dzieci, do klas trzecich. Dzieci od czwartej klasy przejdą na tryb nauczania zdalnego; uczniów szkół średnich taki tryb obowiązuje już od tygodnia (od 19 października). Od tego poniedziałku (26 października) dzieci i młodzież w godz. od 8 do 16 nie będą mogły przemieszczać się bez opieki dorosłego. Zasada ta nie obowiązuje: kiedy dziecko idzie do szkoły lub wraca z niej do domu, a także w weekendy i dni wolne od nauki.

– Nie do końca rozumiem niektórych idei – przyznała dr Lidia Stopyra, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w Szpitalu im. Stefana Żeromskiego w Krakowie.

Jej zdaniem do szkół nie powinny chodzić nie tylko dzieci od czwartej klasy, ale i te młodsze. – Rozumiem, że trudno zorganizować zdalne zajęcia dla najmłodszych dzieci, ale jeśli restrykcje mają być skuteczne, to nie mogą być połowicze. Dla młodszych dzieci przestrzeganie obostrzeń, noszenie maseczek, zachowywanie dystansu społecznego jest trudniejsze niż dla starszych. One wciąż będą się zarażać – powiedziała lekarz dodając, że w szkołach i przedszkolach jest wiele ognisk zakażenia.

Według niej dziwić może też nieco zapis o przemieszczaniu się dzieci poniżej 16 r. życia bez opieki dorosłego. – Taki zapis nasili gromadzenie się młodzieży po godz. 16, czyli po szkole. A przed 16 godz. raczej mało młodych ludzi wychodzi, ponieważ będą się uczyć zdalnie, z drugiej strony zapis uniemożliwi im np. zrobienie zakupów, pomoc starszej osobie – przecież są różne sytuacje rodzinne. Wprowadzając restrykcje nie unikniemy pewnych uciążliwości, ale nie może być tak, że uciążliwości przewyższają korzyści – mówiła specjalista chorób zakaźnych.

Równocześnie dr Stopyra podkreśliła, że w sytuacji znacznego wzrostu liczby zakażeń i braku personelu medycznego potrzebne są radykalne obostrzenia. – Radykalne środki będą skuteczne tylko wtedy, jeśli wszyscy, solidarnie zastosują się do nich – zaznaczyła.

Czytaj także:
We Francji tak źle nie było od początku pandemii

Czytaj także:
Dramatyczne wieści z Włoch. "Pogotowia ratunkowe są oblężone"

/ Źródło: Facebook

Czytaj także

 53
  • Kończmy z nimi. IP
    Dodaj odpowiedź 2 0
      Odpowiedzi: 0
    • cyranka IP
      W pełni się z p.Doktor zgadzam. Od początku te niby restrykcje są połowiczne.Maseczki były niby obowiązkowe, ale większość nosiła je na brodzie i nikt nie reagował, a to o czym napisała p. Doktor, to już szczyt rozdwojenia jaźni u podejmujących decyzje mające powstrzymać rozprzestrzenianie się epidemii -  i nie ma uzasadnienia, żeby małe dzieci chodziły do szkoły, skoro ich starsze rodzeństwo pozostaje w domu.Oby treść tego listu wywołała prawidłowe refleksje i decyzje.
      Dodaj odpowiedź 9 5
        Odpowiedzi: 0
      • ciocia Micia IP
        Dzieci do 3 roku życia nie powinny chodzić . W ogóle!
        Dodaj odpowiedź 6 4
          Odpowiedzi: 0
        • Szybka sex randka... IP
          Treść została usunięta
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • kaczaza IP
            Lekarzy nie brakuje tylko trzeba wypuścić ich z kwarantanny
            Dodaj odpowiedź 9 4
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także