Prof. Domański: Społeczeństwo coraz bardziej uczy się polityki

Prof. Domański: Społeczeństwo coraz bardziej uczy się polityki

Dodano: 
Prof. Henryk Domański
Prof. Henryk Domański Źródło: PAP / Bartłomiej Zborowski
W Solidarnej Polsce mamy też podział na „jastrzębi”, których retoryka jest ostra i bardziej umiarkowanych polityków, którzy nie widzą żadnego interesu w wyjściu ze Zjednoczonej Prawicy. Wyjście to oznaczałoby nie tylko rozpad koalicji, ale też potężny spadek poparcia sondażowego Solidarnej Polski i  w efekcie zejście ze sceny politycznej. Politycy doskonale to wiedzą. Dlatego nie pójdą na taki ruch, jak rozbicie koalicji rządzącej – mówi portalowi DoRzeczy.pl prof. Henryk Domański, socjolog, Polska Akademia Nauk.

W ramach Zjednoczonej Prawicy mamy coraz bardziej widoczne różnice zdań między PiS a Solidarną Polską. Czy to poważny kryzys, czy może gra na kilku fortepianach, dzięki której formacja rządząca może zyskać politycznie?

Prof. Henryk Domański: Nie jest to ani wielki kryzys, ani też nie jest to żadna gra. To po prostu normalna sytuacja dla formacji, która ma zdecydowaną przewagę w sondażach, od kilku lat rządzi i dominuje w parlamencie. W takiej sytuacji zawsze wewnątrz obozu władzy pojawiają się tendencje do podkreślania odrębności. Wyłaniają się frakcje, co jest nieuniknione. Od początku istnienia Zjednoczonej Prawicy wiadomo było, że koalicję tę tworzą trzy ugrupowania, a za każdym z tych ugrupowań stoją pewne interesy. Może nawet nie tyle interesy – bo nie ma jakichś większych grup społecznych je wspierających – ale idee, poglądy. Na to wszystko nakłada się bieżąca polityka w ramach Unii Europejskiej, różnice zdań w sprawie UE, kwestie pandemii. Stąd te różnice są dziś podkreślane. Tyle, że tego typu sprzeczności nie zostały teraz ujawnione, one były zawsze.

Pomijając kwestię Unii Europejskiej – tu różnice paradoksalnie mogą nawet Zjednoczonej Prawicy pomóc, bo sam elektorat jest w tej sprawie zróżnicowany. Mamy też spór dotyczący leczenia COVID-19 i walki z pandemią. Czy takie zróżnicowanie może doprowadzić do rozpadu, bądź większego kryzysu w koalicji?

Jaki będzie społeczny odbiór, tego dokładnie nie wiemy. Myślę, że społeczeństwo polskie coraz bardziej uczy się polityki. I coraz bardziej ma świadomość, że różnice zdań, nawet zdecydowane są normalną rzeczą w demokracji i wcale nie muszą prowadzić do żadnego rozłamu. Ludzie, którzy chcą trwania Zjednoczonej Prawicy, a już na pewno nie chcą powrotu do władzy Platformy Obywatelskiej, a przecież tworzona przez PO Koalicja Obywatelska jest dla Zjednoczonej Prawicy alternatywą, raczej nie przejmują się zbytnio różnicami zdań. Nie widzą w tym żadnych podziałów ale przejaw pewnego indywidualizmu. Inna sprawa, że u nas ten indywidualizm najczęściej wyraża się w działaniach partii politycznych, nie koniecznie osób.

Jednak padł na zebraniu Solidarnej Polski wniosek o opuszczenie koalicji.

Tak, ale też widzimy, że w Solidarnej Polsce mamy podział na „jastrzębi”, których retoryka jest ostra i bardziej umiarkowanych polityków, którzy nie widzą żadnego interesu w wyjściu ze Zjednoczonej Prawicy. Wyjście to oznaczałoby nie tylko rozpad Zjednoczonej Prawicy i być może upadek rządu, ale też potężny spadek poparcia sondażowego Solidarnej Polski i w efekcie zejście ze sceny politycznej. Politycy Solidarnej Polski doskonale to wiedzą. Dlatego nie pójdą na taki ruch, jak rozbicie koalicji rządzącej.

Czytaj też:
Narasta konflikt w Zjednoczonej Prawicy. Kaczyński interweniuje


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także