Informację o śmierci Klementyny Wohl przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych Dawid Wildstein.
"Przyjaciele. Dziś odeszła Klem. W spokoju, bez bólu, przy kochającej osobie" – napisał w niedzielę na Facebooku. Złożył przy tym podziękowania dla wszystkich tych, którzy zaangażowali się w akcję wsparcia dziennikarki. "To co zrobiliście było niesamowite, pozwoliło Klementynie, póki mogła, walczyć" – dodał.
Dawid Wildstein określił Klementynę Wohl jako osobę "niesamowitą". "Była kimś, kto potrafił dać w prezencie obraz Ankylozaura patrzącego się na kometę. Westchnijcie za nią" – zakończył swój wpis.
"Proszę, nie zostawiajcie mnie samej!"
Przez ostatnie tygodnie trwała zbiórka pieniędzy na leczenie za granicą dla Klementyny Wohl. Na stronie siepomaga.pl dziennikarka opisała historię swojej choroby. Napisała też, jak choroba zmieniła jej życie oraz dlaczego tak bardzo chce walczyć z chorobą. Dziś słowa te brzmią szczególnie przygnębiająco.
"Jestem mamą 7-letniego Jasia, dopiero co się zaręczyłam i planowałam wspólną przyszłość z mężczyznami mojego życia… RAK przewrócił wszystko do góry nogami. Lekarze twierdzą, że nie są w stanie mi już pomóc… Jednak nie poddaję się. Moja rodzina i znajomi szukali za granicą klinik, które podejmą się operacyjnego usunięcia rozległego guza i dalszego leczenia, dając mi nadzieję. Przyjmie mnie najprawdopodniej Klinika w Heidelbergu, która zgodziła się podjąć skomplikowane leczenie, którego koszt wynosi minimum 65 000 €. Wierzę, że mam jeszcze szanse na życie... że mój synek nie straci matki, a narzeczony przyszłej żony. Boję się, że gdy pomoc dla mnie będzie w zasięgu ręki, jedyną przeszkodą stanie się brak pieniędzy na leczenie. Dlatego proszę, nie zostawiajcie mnie samej! Chcę żyć, mam dla kogo!" – pisała Klementyna Wohl.
Dziennikarka wzięła w lipcu ślub w szpitalu onkologicznym.
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
