Pierwsza ze spraw dotyczy artykułu "Żurnaliści pod wpływem autohipnozy" opublikowanego w marcu 2007 r. na łamach dziennika "Rzeczpospolita", a dotyczącego sprzeciwu części dziennikarzy wobec objęcia ich lustracją. W nim zaś, znalazł się komentarz Andrzeja Zybertowicza, który odniósł się do redaktora naczelnego "Gazety Wyborczej": "To już klasyka. Adam Michnik wielokrotnie powtarzał: ja tyle lat siedziałem w więzieniu, to teraz mam rację".
Urażony tymi słowami Michnik, który przekonywał, że nigdy z racji swojego pobytu w więzieniu nie wywyższał się moralnie, postanowił wytoczyć socjologowi proces za naruszenie dóbr osobistych. Wszystkie sądy w Polsce przyznawały rację Michnikowi. Głównie dlatego, że sam Zybertowicz przyznawał, że Michnik takich słów nigdy nie wypowiedział, oraz że były one jego własną opinią na temat publicysty, "parafrazą jego postawy moralnej". Socjolog uznał jednak, że skazywanie go za tę opinię jest naruszeniem wolności słowa. Dlatego zdecydował się on w sierpniu 2010 r. wnieść sprawę do ETPC w Strasburgu, twierdząc, że wyroki skazujące polskiego sądu są naruszeniem swobody wypowiedzi gwarantowanej w art. 10 europejskiej konwencji praw człowieka.
Trybunał w Strasburgu przyznał mu rację. Jak podaje portal Wirtualnemedia.pl, sędziowie "wskazali, że polskie sądy nie uwzględniły wystarczająco kontekstu wypowiedzi Zybertowicza, a mianowicie, że padła ona w ramach debaty na budzący zainteresowanie opinii publicznej temat, jakim była lustracja dziennikarzy". Właśnie dlatego ograniczenia swobody wypowiedzi - jakim było ukaranie Zybertowicza - nie można uzasadnić interesem publicznym. ETPC zwrócił także uwagę, że słowa Zybertowicza nie dotyczyły osoby prywatnej, a dziennikarz i publicysty, a jako taki Michnik powinien wykazywać się większą odpornością na krytykę. Co więcej, zdaniem sędziów, Zybertowicz miał prawo do kwestionowanego zdania, bo nie miał to być dokładny cytat z Michnika, natomiast "może być ono zrozumiane jako interpretacja wypowiedzi Adama Michnika i jego stanowiska w debacie publicznej".
ETPC przyznał Zybertowiczowi 3915 euro za straty materialne (tj. koszty zasądzone przez polskie sądy), 2 tys. euro za straty moralne, jak również 3508 zwrotu poniesionych kosztów sądowych.
Druga sprawa, którą zajął się Trybunał dotyczyła nazwania Michnika "zaciekłym obrońcą agentów". Trybunał w Strasburgu uznał tu, podobnie jak sądy w Polsce, że choć red. nacz. "Gazety Wyborczej" był krytyczny wobec lustracji, to jednak trudno znaleźć dowody na to, że bronił agentów.
