"Pod pozorem dochodzenia do prawdy odbywa się rozmontowywanie mitu założycielskiego najnowszej historii Polski, jakim był strajk w Stoczni Gdańskiej pod jego (Wałęsy – red.) przywództwem. Wykoślawia się i przeinacza niezbite fakty, które świadczą o jego niezłomnej postawie w stanie wojennym i latach 80., pomniejsza się i rzuca cień podejrzeń na rolę, jaką odegrał w historii Polski" – czytamy w oświadczeniu komitetu.
Podpisali się pod nim m.in. Krystyna Zachwatowicz-Wajda, Krystyna Janda, Paweł Adamowicz, Andrzej Blikle, Jerzy Borowczak, Krystian Lupa i Daniel Olbrychski. Historyk Sławomir Cenckiewicz podkreśla, że wśród sygnatariuszy apelu znaleźli się byli tajni współpracownicy SB, np. Zbigniew Lis.
Jego krótki biogram opisał na Twitterze użytkownik John Bringham. Jak wskazał, w styczniu 1984 r. Zbigniew Lis został pozyskany i zarejestrowany jako tajny współpracownik komunistycznej SB o pseudonimie "Karol". To on miał na rozkaz Lecha Wałęsy wyrzucić z "Solidarności" Annę Walentynowicz "z uwagi na niewywiązywanie się z obowiązku członka Prezydium".
twittertwittertwittertwittertwittertwitter
Sygnatariusze oświadczenia przypominają zasługi byłego prezydenta. "Rozumiał go i ufał mu Jan Paweł II. Pamiętamy, jak bardzo papież wspierał Lecha Wałęsę, wiedział, jaką ma wartość dla Polski" – piszą. Jak dodają, "szczęśliwy traf - a może Opatrzność - postawiła na naszej drodze i umieściła w naszej Historii właściwego człowieka na właściwym miejscu i we właściwym czasie, którego biografia, inteligencja polityczna, odwaga i roztropność miały wielki wpływ na to, że udało nam się dopisać pozytywny epilog do dramatu naszych powstań narodowych. I jesteśmy mu winni szacunek".
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
