"GPC": Płk Mazguła próbował zacierać ślady po śmiertelnym wypadku

"GPC": Płk Mazguła próbował zacierać ślady po śmiertelnym wypadku

Dodano: 12
Adam Mazguła podczas protestu przed Sejmem
Adam Mazguła podczas protestu przed Sejmem / Źródło: Wiadomości TVP1
Adam Mazguła po śmiertelnym postrzeleniu podczas polowania swojego kolegi próbował zacierać ślady. Potem podczas śledztwa i procesu nie przyznawał się do winy, nie przeprosił też rodziny ofiary – ujawnia Piotr Nisztor w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".

"GPC" pochyla się nad sprawą płk. Mazguły, znanego zwolennika KOD. Gazeta przypomina, że Sąd Rejonowy w Opolu w czerwcu 2009 r. skazał go na półtora roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata oraz grzywnę za nieumyślne spowodowanie śmierci kolegi podczas polowania. Wyrok uprawomocnił się 20 listopada 2009 r.

Gazeta twierdzi, że z dokumentów, jakie zgromadził sąd, wyłania się zupełnie inny obraz, niż twierdził płk Mazguła. "Sędzia Hubert Frankowski stwierdził, że tuż po zdarzeniu zachowanie działacza KOD‑u miało >>formę matactwa procesowego<<, a zarówno podczas śledztwa, jak i już w czasie procesu nie przyznał się do winy. Odmówił też składania wyjaśnień. Sędzia wskazał również, że do zakończenia procesu Mazguła nie tylko nie przeprosił najbliższych ofiary, ale nawet się z nimi nie skontaktował" – czytamy.

„Pisowskie media w charakterze sensacji próbują przedstawić moją osobistą tragedię oraz tragedię rodziny jednego z moich najlepszych przyjaciół […]. Ból czuję do dzisiaj, bo dotyczył mojego skandalicznego zaniedbania, polegającego na pozwoleniu, aby ktoś drugi choć na chwilę przetrzymywał moją broń. Trudno, aby coś takiego zdarzyło się obytemu z bronią oficerowi” – pisał płk Mazguła na Facebooku, gdy sprawę po raz pierwszy opisała "Gazeta Polska".

Piotr Nisztor ujawnia, że tuż po wypadku, płk Mazguła "pomimo wydanego polecenia, aby niczego nie ruszać, podszedł do samochodu, sięgając po swą leżącą na podłodze auta broń, rozładował ją, powodując upadek łuski wystrzelonego pocisku na podłogę samochodu, a następnie wyciągnął z komory nabojowej pozostałe trzy naboje, chowając je do kieszeni, po czym odrzucił broń na ziemię, w pobliżu samochodu, co widzieli myśliwi, którzy jechali z nim samochodem, po czym wykonał szereg połączeń telefonicznych". Sędzia Frankowski ocenił jego zachowanie jako "karygodne", mające „wręcz formę matactwa procesowego”.

twittertwitter

O pułkowniku Adamie Mazgule zrobiło się głośno po tym, jak w grudniu ubiegłego roku, przemawiając podczas protestu przeciwko zniesieniu przywilejów emerytalnych byłym funkcjonariuszom aparatu bezpieczeństwa PRL, wygłosił szokującą opinię na temat stanu wojennego. – Oczywiście były tam jakieś bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu – mówił. Później wielokrotnie szydził z obecnej władzy, a także atakował polski Kościół. 

Adam Mazguła w październiku 2015 r. decyzją ministra obrony Tomasza Siemoniaka został awansowany na stopień pułkownika. Pułkownik, który nawołuje do wypowiedzenia posłuszeństwa rządzącym, rozpoczął służbę w wojsku w 1975 r. W latach 1977-1990 był członkiem PZPR. Brał też udział w misji PKW Irak. W opinii służbowej na jego temat czytamy, że „w okresie stanu wojennego wzorowo realizował stawiane przed nim zadania. W pełni popiera ideę socjalistycznej odnowy i akceptuje konieczność wprowadzenia stanu wojennego”.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie / DoRzeczy.pl
+
 12
Czytaj także