Zdaniem Leszka Tasiemskiego z F-Secure, specjaliści zajmujący się odpieraniem cyberataków są swego rodzaju „internetową policją”, która nie korzysta z pistoletów, ale posługuje się klawiaturą, sprzętem komputerowym i doświadczeniem. – Czasem możemy zadziałać zdalnie, ale bywa, że z miejsca musimy wsiadać do samolotu i lecieć do siedziby klienta – tłumaczy Tasiemski w rozmowie z RMF FM. Z jego relacji wynika, że pentesterzy zajmujący się cyberatakami, przypominają w pewnym sensie bohaterów filmów szpiegowskich.
Poznańska jednostka do zadań specjalnych i odpierania cyberataków stale pracuje nad udoskonalaniem swoich metod. Najnowszym dziełem informatyków jest Rapid Detection Service, który opiera się na współpracy maszyny z człowiekiem i wykorzystuje elementy sztucznej inteligencji. Dzięki nowym rozwiązaniom, specjaliści mogą powiadomić o cyberataku w zaledwie 30 minut od inicjacji. Do niedawna ten czas wynosił nawet 200 dni.
Czytaj też:
Napięcie na linii Szwecja–Rosja. "Prowokatorem cyberataków, jest przede wszystkim Rosja"
