– Nasz rząd, w przeciwieństwie do koalicji PO-PSL, nie ucieka od odpowiedzialności – mówił w Sejmie Mariusz Błaszczak, przedstawiając posłom informację ws. śmierci Igora Stachowiaka. Minister sprawiedliwości zapewniał natomiast o dokładności śledztwa jakie prowadzi prokuratura i poinformował, że pośrednią przyczyną śmierci 25-latka było zażywanie środków psychoaktywnych.
Żaden z polityków nie skomentował jednak drastycznych nagrań jakie ujawniła w weekend stacja TVN. W materiale magazynu "Superwizjer" widać jak funkcjonariusze w okrutny sposób traktują Igora Stachowiaka.
"To był raport aptekarski"
– Panie ministrze, czy ma pan świadomość, że zginął człowiek? W pana wystąpieniu w ogóle to nie padło. Pan powinien występować, posypując głowę popiołem. Pan jest odpowiedzialny za tę śmierć – mówił Petru do Błaszczaka. Lider Nowoczesnej pytał też, kto w resorcie MSWiA wiedział o tym, co działo się we Wrocławiu.
– Całe wasze wystąpienie brzmiało tak, że nic się nie stało. Wniosek jest taki, że on się sam zabił. To był raport aptekarski (…) Wniosek jest taki, że Igor Stachowiak sam się zabił – mówił dalej polityk, potem zwracając się do premier Szydło. – Ile razy jeszcze Błaszczak musi się zbłaźnić, żeby pani go zdymisjonowała? – pytał premier lider Nowoczesnej.
Czytaj też:
Opozycja domaga się dymisji Błaszczaka. Minister przypomina o akcji "widelec"Czytaj też:
Ziobro tłumaczy powolną pracę prokuratury ws. Stachowiaka. "Nie możemy sobie pozwolić na partactwo"
