Polska niebezpiecznym krajem? Ambasada Hiszpanii pisze do "Do Rzeczy", Wołczyk odpowiada

Polska niebezpiecznym krajem? Ambasada Hiszpanii pisze do "Do Rzeczy", Wołczyk odpowiada

Dodano: 
Widok na centrum Warszawy
Widok na centrum Warszawy Źródło: Pixabay / Domena Publiczna
Niedawno Ministerstwo Spraw Zagranicznych Hiszpanii opublikowało mapę zagrożeń w Europie na rok 2022.

Mapę szerzej omówiło wydanie hiszpańskiego dziennika "ABC". Mogliśmy się dowiedzieć, że "mapa reprezentuje nieoficjalny wskaźnik zagrożenia na poziomie europejskim i wskazuje na kraje, których Hiszpanie powinni tego lata unikać". Ze zrozumiałych względów państwa: Rosja, Białoruś i Obwód Kaliningradzki przybrały odpowiednio kolor czerwony, a Ukraina – czarny. Z nieznanych jednak przyczyn Polska i Mołdawia znalazły się w strefie państw oznaczonych kolorem pomarańczowym, czyli objętym ogromnym ryzykiem, podczas gdy cała reszta Europy z Państwami Bałtyckimi i Skandynawią, resztą Grupy Wyszehradzkiej zachowała neutralny w tym zestawieniu – kolor morski, zachęcający do podróży bez obaw.

"Pomoc Polski dla Ukrainy sprawiła, że odradza się podróżowanie do Polski w ciągu najbliższych miesięcy. Pomimo tego, że kraj utrzymuje restrykcje w dostępie do granicy z Białorusią, według Ministerstwa podróżowanie na to terytorium może być problemem dla obywateli Hiszpanii" – czytaliśmy w artykule "ABC", który przeanalizowała Małgorzata Wołczyk.

Czytaj też:
Polska jako jeden z najniebezpieczniejszych krajów na świecie według MSZ Hiszpanii

Jednak po naszym artykule, ambasador Hiszpanii w Polsce przysłał list do redakcji "Do Rzeczy", w którym podkreślał, że doszło do pomyłki. "Pragnę zapewnić, że hiszpańskie MSZ w żadnym przypadku nie odradzało ani nie odradza podróży do Polski" – zaznaczył. Poniżej zamieszczamy całą treść listu.

Do listu odniosła się Małgorzat Wołczyk, autorka artykułu. Jej odpowiedź przedstawiamy poniżej.

Wielce Szanowny Panie Ambasadorze,
bardzo dziękujemy za list, który rozwiał nasze obawy odnośnie statusu Polski na mapie bezpieczeństwa wg MSZ Hiszpanii. Cieszy mnie także, że treść artykułu dziennika "ABC", na którym bazowałam, okazała się nieporozumieniem, a nawet fake newsem, choć jednocześnie martwi, że to jego pierwotna wersja rozeszła się po sieciach społecznościowych powodując konsternację tak u Hiszpanów jak i Polaków. Nieco dziwi, że w nowej wersji brakuje przeprosin, czy choćby paru słów wyjaśnienia, ale być może pojawiły się one w wersji papierowej dziennika "ABC", do której nie mam dostępu. Niestety ze względu na dynamikę wydarzeń na arenie międzynarodowej nie wszystkie treści są szczegółowo sprawdzane przez dziennikarzy. Ze swej strony pragnę zapewnić, że dokładam wszelkich starań, aby opierać się tylko na rzetelnych źródłach. Jednocześnie wyrażam ubolewanie, że w niektórych polskich mediach rozeszła się kłamliwa wiadomość o rzekomej agresji strażników hiszpańskich w Melilli, podczas gdy dla mnie od początku było jasne, że zawinili pogranicznicy marokańscy w Nadorze. Dlatego też wysłałam list do jednej z największych redakcji telewizyjnych, z prośbą, aby opublikowano sprostowanie i przeprosiny – co mam nadzieję się stało, bo mnie także zależy, aby nie tylko Polska ale też Hiszpania nie cierpiała z powodu nierzetelnych publikacji.
Proszę przyjąć wyrazy szacunku ode mnie i od całej Redakcji "Do Rzeczy".


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także