15 sierpnia w Warszawie odbył się Wielki Piknik Patriotyczny i 7. urodziny "wRealu24". W zorganizowanym z tej okazji panelu dyskusyjnym zatytułowanym "Co z tą Polską?" wziął udział redaktor naczelny "Do Rzeczy" Paweł Lisicki.
Lisicki mówił o wystąpieniu Viktora Orbana w Băile Tuşnad na temat polityki węgierskiej m.in. wobec trwającej wojny rosyjsko-ukraińskiej. Zwrócił uwagę na kilka zasadniczych różnic w podejściu władz Węgier i polityków polskich, a jego wypowiedź wywołała falę komentarzy.
Winnicki: Absurdalna furia
W obronie red. nacz. "Do Rzeczy" stanął między innymi jeden z liderów Konfederacji Robert Winnicki, który zwraca uwagę na emocjonalny charakter ataków na dziennikarza.
"Wypowiedź red. Pawła Lisickiego na temat kosztów oraz zagrożeń dla Polski i Polaków, związanych z rosyjską agresją na Ukrainę, spotkała się z absurdalną furią" – komentuje polityk.
"Zamiast podjąć debatę politycy i publicyści wygłaszają tanie, moralizatorskie połajanki. 100% emocji, 0 argumentów" – dodał Winnicki.
Co powiedział Paweł Lisicki?
W trakcie debaty red. nacz. "Do Rzeczy" zwracał uwagę na retorykę dotyczącą wojny, która dominuje w naszym kraju.
– W Polsce retoryka jest mniej więcej taka: Zachód walczy z potwornym imperium, które nie chce niczego innego tylko podbijać resztę świata. Rosja jest nazywana przez niektórych polskich polityków "ruską czernią", "sowietami", "ruską dziczą" itd. Najkrócej możemy powiedzieć, że totalna barbaria naciera na Zachód, a bohaterska Ukraina wspierana bezinteresownie przez Amerykę broni się. Polska jest oczywiście po mocy dobra, bo my musimy być po stronie mocy dobra i robimy, co tylko się da, żeby tę straszliwą szarańczę, czerń, dzicz itd. powstrzymać (…) To zarys wojny przedstawiany przez przedstawicieli polskich elit politycznych – opisał publicysta.
– Kiedy słucham polskich przedstawicieli politycznych, mam wrażenie, że mam do czynienia albo z propagandystami albo z ludźmi, którzy kompletnie nie rozumieją świata, w którym żyją, albo z ludźmi, którzy wykorzystują tę historię wyłącznie po to, aby zabłysnąć, pojawić się, zostać usłyszanymi, docenionymi, itd. Jest to używając języka analizy politycznej - radykalne zerwanie ze zdrowym rozsądkiem i ze zdolnością oceniania rzeczywistości taką, jaka ona jest – tłumaczył.
Czytaj też:
Co strasznego powiedział Paweł Lisicki
