– Politycy ze wszystkich stron sięgają po takie mylące porównania, a za takimi działaniami mogą iść błędne decyzje polityczne. Jednocześnie mogą one uderzać w naszą narrację i politykę historyczną – przekonuje Warzecha. Publicysta zachęca także do lektury m.in. tekstu Rafała Ziemkiewicza, w którym to zostało pokazane, jak III RP zbliża się do pewnych schematów charakteryzujących PRL.
Na łamach „Do Rzeczy” również:
– Przeciwnicy Mateusza Morawieckiego wewnątrz obozu władzy dawno nie byli tak aktywni jak ostatnio. Pozwalają sobie na więcej, bo uznali, że pozycja premiera słabnie. Czy się nie pomylili? – zastanawia się Kamila Baranowska w artykule “Huzia na premiera”.
– Artyści uważali, że komunizm należy po prostu przeczekać. Pracą chwalić się nie należało, bo była skażona komunistyczną propagandą. Dlatego ważniejsze było „być” niż „mieć”. Liczyły się osobowość i inwencja, a w ucieczce od ponurej teraźniejszości pomagał alkohol – mówi Aleksandra Szarłat, dziennikarka i pisarka, w rozmowie z Krzysztofem Masłoniem i Tomaszem Zbigniewem Zapertem.
– Wzgórze zamkowe w Budapeszcie przypomina jeden wielki plac budowy. Dla Węgrów to miejsce tak samo ważne symbolicznie jak dla Polaków Wawel. Przez wieki było centrum władzy w królestwie Węgier. Teraz w różnych miejscach królewskiego wzniesienia powstają rekonstrukcje przedwojennych gmachów. To dobre miejsce do rozważań nad polityką naszych bratanków – zauważa Piotr Semka w artykule “Wawel Viktora Orbána, czyli węgierski paradoks”.
– To Polacy zbudowali siatkę wywiadowczą, która pozwoliła przeprowadzić wielką inwazję na Maroko i Algierię w 1942 r. Brytyjczycy to przemilczeli, a Amerykanie przypisali sobie – pisze Paweł Kudzia w tekście “Płatki owsiane «Pochodnia»”.