"Nawet jego matka przyznała, że się go bała". Nowe informacje o zbrodni w Wielkopolsce

"Nawet jego matka przyznała, że się go bała". Nowe informacje o zbrodni w Wielkopolsce

Dodano: 
Poszukiwany Marcin W. został zatrzymany.
Poszukiwany Marcin W. został zatrzymany. Źródło:Facebook / Wielkopolska Policja
Podejrzany o dwa zabójstwa Marcin W. usłyszał w piątek zarzuty. Sąsiedzi mężczyzny przyznają, że bali się w 24-latka.

Od środy w województwie wielkopolskim, w okolicach Muchocina i Międzychodzia trwała obława na 24-letniego Marcina W. Mężczyzna jest podejrzany o podwójne zabójstwo.

24-latek sam zgłosił się na policją w czwartek wieczorem. "Podczas poszukiwań skoncentrowanych w lesie nad Wartą, w miejscu znalezienia plecaka należącego do ściganego, grupa pościgowa otrzymała wiadomość, że podejrzany zgłosił się do komendy Policji w Międzychodzie" – podały lokalne służby.

facebook

W piątek Marcin W. został doprowadzony przez policjantów Wydziału Konwojowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, gdzie usłyszał zarzut podwójnego zabójstwa.

Podwójne zabójstwo i obława na 24-latka

Do zabójstw doszło w środę 29 marca najpierw w Muchocinie, a kilka godzin później, wieczorem, w Międzychodzie.

W Muchocinie służby otrzymały popołudniu informację o pożarze w jednym z bloków, gdzie po ugaszeniu ognia, odnaleziono ciało 22-letniego mężczyzny. Na ciele ofiary widoczne były rany kłute. Serwis "Wieści Międzychodzkie podał, że "sprawca podpalił mieszkanie, żeby zatrzeć ślady". Z Muchocina do Mędzychodzia miał przedostać się samochodem swojej pierwszej ofiary.

Kilka godzin później w Międzychodzie odkryto zwłoki drugiej ofiary – 45-letniej kobiety. Z relacji mediów wynika, że również ślady na ciele kobiety wskazywały, że padła ona ofiarą morderstwa.

Wówczas policja rozpoczęła obławę na 24-letniego Marcina W., która zakończyła się w czwartek.

Strach wśród sąsiadów Marcina W.

Jak podaje serwis Wirtualna Polska, chociaż 24-latek jest już w rękach policji sąsiedzi mężczyzny z Międzychodzia nadal się boją.

24-latek i jego rodzina byli znani w miejscowości, jednak sąsiedzi bali się mężczyzny. – Zawsze trafi się jakaś czarna owca w rodzinie. Nawet jego matka przyznała, że się go bała, że powinni go dłużej trzymać w tym szpitalu – stwierdziła w rozmowie z WP.pl jedna z sąsiadek rodziny.

– Znałam go i jego rodzeństwo. Łącznie wychowywała się ich tu szóstka. Słyszałam, że był w szpitalu psychiatrycznym. Ileś razy przedłużali mu pobyt. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co taki człowiek ma w głowie. Zanim go zatrzymali, bałam się. Wczoraj nie byłam na spacerze, bo wiem, że on znał tu każdą kryjówkę i mógł gdzieś grasować – mówiła inna kobieta, mieszkająca w okolicy domu 24-latka.

Czytaj też:
Problemy finansowe policji? Media: Powstał "plan ratunkowy"
Czytaj też:
"To nie żart. Zginą ludzie". Sikorski publikuje maila z groźbą

Źródło: Policja / dzienniklodzki.pl/Wirtualna Polska
Czytaj także