Kategorie sędziów w ustawie Żurka. "Wymysł, jakiego świat do tej pory nie widział"

Kategorie sędziów w ustawie Żurka. "Wymysł, jakiego świat do tej pory nie widział"

Dodano: 
Marcin Warchoł
Marcin Warchoł Źródło: PAP / Radek Pietruszka
To chyba największy absurd, jaki mieliśmy w tej izbie okazję rozpatrywać – mówi o ustawie dotyczącej statusu tzw. neosędziów przedstawiciel PiS.

W środę w Sejmie pierwsze czytanie rządowego projektu tzw. ustawy praworządnościowej, a także pierwsze czytanie rządowego projektu nowelizującego ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa. Pierwsza ustawa wraz z uzasadnieniem liczy prawie 90 stron i zakłada uregulowanie statusu tzw. neosędziów, dzieląc ich na trzy kategorie: zieloną, żółtą i czerwoną. Wobec każdej z grup przewidziane są odrębne działania.

PiS: Projekt ustawy upadlającej sędziów

W imieniu klubu Prawa i Sprawiedliwości głos zabrał poseł Marcin Warchoł. Poseł ocenił, że "projekt ustawy upadlającej sędziów pana ministra Waldemara Żurka to gwałt na sprawiedliwości i karykatura praworządności". – Pan minister chce masowo wyrzucać sędziów z zawodu – powiedział, dodając, że zostali oni powołani i orzekali zgodnie z prawem.

W swoim przemówieniu parlamentarzysta odniósł się m.in. do kwestii podzielenia tzw. neosędziów na trzy grupy. – Grupa najgorzej potraktowana to tzw. grupa czerwona. Tutaj jest automatycznie wyrzucenie mocą ustawy z zawodu ponad 400 sędziów. Pan minister powołuje się na Komisję Wenecką. Chcę przypomnieć, że Komisja Wenecka powiedziała, że całkowite unieważnienie uchwał polskiej KRS nie mieści się w pojęciu rządów prawa – powiedział Warchoł.

Jeśli chodzi o grupę żółtą, zdaniem posła PiS, widać, że tu najbardziej "otwiera się pole politycznej fantazji". Grupa żółta mają to być byli sędziami przed powołaniem "neoKRS", zostaje cofnięta na poprzednio zajmowane stanowiska sędziowskie, ale po upływie dwóch lat. Przez dwa lata będą w delegacji. Będą też mogły brać udział w konkursach.

– Dwa lata orzekania w sądzie tak jak minister będzie tego chciał, a jeżeli nie spełnią woli pana ministra, to spadną niżej, tam skąd wcześniej awansowali – ocenił Warchoł. – Bo jeżeli będą mogli startować w konkursie, to będą mieli szanse tylko wtedy, jeżeli będą orzekali tak, jak minister sobie tego życzy – dodał. Zaznaczył, że tu także negatywnie opiniowała Komisja Wenecka.

Warchoł: Wymysł, jakiego świat do tej pory nie widział

– Chcę też zwrócić uwagę na pewną niekonsekwencję tej ustawy. Jak wytłumaczyć, że sędzia mianowany przez prezydenta po 2017 roku nie ma przymiotu niezawisłości, ale ten przymiot uzyskuje na skutek delegacji ministra sprawiedliwości. To jest wymysł jakiego świat do tej pory nie widział – powiedział polityk. – Mało tego, ten sam sędzia, który uzyskał przymusową delegację ministra, będzie zajmował się tymi samymi sprawami, w tym samym sądzie, którymi do tej pory się zajmował. Takie cuda zostały w tej ustawie wymyślone – dodał.

– Ta ustawa to gwałt na praworządności. Zaprzeczenie sprawiedliwości, logice i to chyba największy absurd, jaki mieliśmy w tej izbie okazję rozpatrywać – ocenił Marcin Warchoł.

Czytaj też:
Ustawa praworządnościowa w Sejmie. Żurek powiedział, co dalej z tzw. neosędziami
Czytaj też:
Szefowa KRS odpowiada Żurkowi w Sejmie. "Dzieło szaleństwa"


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także