Drogowa paranoja rządu
  • Łukasz ZboralskiAutor:Łukasz Zboralski

Drogowa paranoja rządu

Dodano: 
Hulajnoga, zdjęcie ilustracyjne
Hulajnoga, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Jakub Kamiński
Dzieci do 16. roku życia będą obowiązkowo jeździć w kasku na rowerze i hulajnodze elektrycznej, chyba że pojedzie obok rodzic, wówczas obowiązku nie będzie. Młodzi kierowcy nadal nie będą dobrze szkoleni, za to będą za karę wysyłani na odpłatną edukację po przekroczeniu 12 punktów karnych. Najnowsza nowelizacja prawa drogowego to samoośmieszenie władzy.

W Olszynach (Małopolskie) 8 sierpnia 11-letni chłopiec na hulajnodze elektrycznej wjechał przed ciężarówkę. Nie przeżył. To piąte dziecko, które zginęło, jeżdżąc takim pojazdem, tylko w tym roku.

14 lipca w szpitalu zmarł 15-latek, który kilka dni wcześniej jechał z kolegą hulajnogą elektryczną w Świeciu. Nie utrzymali równowagi, przewrócili się, jechali bez kasków.

12 lipca w miejscowości Szare 12-latek został znaleziony martwy koło hulajnogi elektrycznej, którą jechał. Nie miał kasku.

17 czerwca zmarł 13-letni chłopiec, który jechał bez kasku i przewrócił się na hulajnodze elektrycznej w Sierakowicach. Lekarze kilka dni walczyli o jego życie.

17 kwietnia 17-latka wsiadła na hulajnogę elektryczną z 15-letnim kolegą. Rozpędzili się do ok. 70 km/h i tak próbowali pokonać zakręt w Przydworzu. Nie udało im się. Dziewczyna zmarła w szpitalu. Jechali bez kasków.

To tylko najstraszniejsze przykłady. Tych, którzy zostali ranni, nawet ciężko – wliczając w to dorosłych – nikt nie jest w stanie w Polsce policzyć, bo samodzielne upadki na hulajnogach elektrycznych czy rowerach nie są ujmowane w statystyce wypadków, gdy nie jest wzywana policja. Szpitale nie prowadzą żadnych statystyk pacjentów, których przyjmują po urazach w wypadkach drogowych.

Liczby odnotowanych wypadków na hulajnogach elektrycznych nie są duże na tle wypadków np. powodowanych przez kierowców samochodów, ale problem stał się zauważalny. Jak relacjonował minister infrastruktury, tylko do czerwca zarejestrowano 130 wypadków z udziałem osób poruszających się na hulajnogach elektrycznych. „Prawie 60 proc. tych osób to są dzieci w wieku do 17. roku życia, a 30 proc. tych poszkodowanych w wypadkach miało obrażenia bardzo poważne” – mówił Dariusz Klimczak na początku czerwca.

Problem z hulajnogami elektrycznymi, który teraz stał się bardzo jaskrawy w Polsce, polega na tym, że w odróżnieniu od rowerów to pojazdy z małymi kołami. Najechanie na nierówność, kępę trawy szybciej kończy się wywrotką niż na rowerze. Zwykle też wówczas upada się prosto przez kierownicę, stąd obrażenia bardzo często dotyczą twarzy i czaszki.

Artykuł został opublikowany w 46/2025 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także