Wydana w roku 2018 głośna dwutomowa publikacja "Dalej jest noc" pod redakcją Jana Grabowskiego i Barbary Engelking jest pełna zabiegów, które w pracy ze źródłami są niedopuszczalne. Ale wymienieni wyżej badacze nie byli w swych działaniach odosobnieni. Na taki obraz dzieła zapracowało całe grono jego autorów. Jednym z ważniejszych okazał się Dariusz Libionka, historyk z Polskiej Akademii Nauk, którego tekst bije prawdziwe rekordy manipulacji.
"Niedosłowne" traktowanie źródeł
Według Libionki II Rzeczpospolita to kraj pogromów Żydów od pierwszych dni jej istnienia: "W okresie odzyskiwania niepodległości w wielu miejscach w Polsce, w tym na Kielecczyźnie, wybuchły zajścia antyżydowskie. 12 listopada 1918 r. uzbrojona grupa pojawiła się w Działoszycach, sterroryzowała żandarmów i przystąpiła do rabowania sklepów żydowskich [...]. W wyniku napadu zmarła kobieta trafiona przypadkową kulą" ("Dalej jest noc", t. 2, s. 26). Jako źródło tych informacji wskazano polską gazetę z 1918 r. oraz księgę pamięci (Yitzkor Book) Żydów z Działoszyc. Po sprawdzeniu wskazanych źródeł okazało się, że polska prasa opisywała te wydarzenia jako zwykły napad bandycki mętów korzystających z wojennego zamieszania i vacuum silnej władzy. W żydowskim Yitzkor Booku identycznie rzecz opisał Chaim Schwimmer: "Na Kielecczyźnie organizowano bandy, które napadały na właścicieli ziemskich i ich majątki, rabowały ludzi na drogach, a czasem też ich zabijały. Ofiarami tych gangów padło wiele osób, zarówno Żydów, jak i nieŻydów. Na naszym terenie ludzie znali nawet przywódców tych rabusiów". Ofiarami napadu byli Żydzi, bo głównie oni zamieszkiwali Działoszyce, ale tu nie ma zajść antyżydowskich. Opowieść Libionki o pogromie Żydów u zarania polskiej niepodległości okazała się mistyfikacją.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
