Jak pamiętacie, prezes naczelnik ogłosił, że w marcu ogłosi. A to, co ma ogłosić, już ogłosili inni: że kandydatem na premiera z PiS ma być Zbigniew Bogucki. W bardzo ciekawy sposób zareagowali na tę zapowiedź potencjalni koalicjanci PiS, czyli liczne Konfederacje. Mimo że Mentzena, Bosaka i Brauna różni wiele, podpisać mogliby się tym razem pod jednym, wspólnym hasłem. Brzmi ono: „A to się jeszcze zobaczy!”. Wiemy, bo poplotkowaliśmy z przedstawicielami wszystkich trzech podmiotów.
Jeszcze ciekawsza była reakcja grupy ważnych polityków PiS, których mamy (o nasza święta naiwności!) za w miarę rozsądnych. Zapytani, co też będzie, odpowiedzieli: „No jak to co? Tusk będzie rządził drugą kadencję”.
Tymczasem wszystko to podobno jest nieaktualne, bo prezes naczelnik miał zmienić zdanie i chce wyznaczyć nowego młodego kandydata na premiera. Ma być to Lucjusz Nadbereżny, samorządowiec, a konkretnie prezydent Stalowej Woli. Czyli całkiem nowe otwarcie. Co ciekawe, podobno ta kandydatura pogodziła zwaśnione frakcje w PiS, którym Nadbereżny nie przeszkadza, gdyż go lekceważą: młody, bez frakcji, mało znany. Przypominamy, że Karola Nawrockiego też wielu z początku lekceważyło. Z podobnych powodów.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
