Niemiecki rząd "nie ma zamiaru brać w tym udziału" – powiedział Wadephul w wywiadzie dla radia Deutschlandfunk, którego fragmenty cytuje w poniedziałek (2 marca) agencja dpa.
Tłumaczył, że Niemcy nie mają potencjału militarnego, który pozwoliłby im dołączyć do operacji USA na Bliskim Wschodzie, biorąc pod uwagę brak własnych baz lotniczych w regionie.
Minister stwierdził, że niemieccy żołnierze będą się bronić, jeśli zostaną zaatakowani przez Iran. Jednostki Bundeswehry są obecnie rozmieszczone w Jordanii i Iraku – zwraca uwagę dpa.
Zapytany, czy atak USA i Izraela na Iran był sprzeczny z prawem międzynarodowym, szef niemieckiej dyplomacji odparł, że ma co do tego wątpliwości. Jednocześnie zauważył, że Teheran stwarza poważne zagrożenie nie tylko dla Izraela i regionu, ale także dla Europy i Niemiec, które znajdują się w zasięgu irańskich rakiet balistycznych.
Wadephul przypomniał również, że Iran popiera wojnę Rosji z Ukrainą.
Ajatollah Chamenei zabity. Odwet Iranu po ataku USA i Izraela
W sobotę (28 lutego) Stany Zjednoczone i Izrael zaatakowały Iran, zabijając setki cywilów i dziesiątki najważniejszych wojskowych i polityków, w tym najwyższego przywódcę, ajatollaha Alego Chameneia.
W odpowiedzi Iran wystrzelił pociski i drony na Izrael oraz amerykańskie bazy w krajach arabskich – Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Katarze, Bahrajnie i Jordanii.
Ucierpiały także lotniska w Abu Zabi i Dubaju, co spowodowało paraliż komunikacyjny. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych apeluje, aby nie podróżować na Bliski Wschód.
Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) poinformowało, że podczas operacji "Epicka Furia" wymierzonej w irański reżim zginęło trzech amerykańskich żołnierzy, a pięciu zostało poważnie rannych. Nie podano żadnych dodatkowych szczegółów na temat okoliczności ich śmierci.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w niedzielę (1 marca), że naloty na Iran mogą potrwać cztery tygodnie. Operacja lądowa nie wchodzi w grę, przynajmniej na tym etapie.
Czytaj też:
Iran podał liczbę ofiar ataku USA i Izraela
