Na terenie kopalni węgla brunatnego w Gałczycach pod Koninem, odnaleziono w czwartek bezzałogowy statek powietrzny, tzw. drona.
Według najnowszych ustaleń dron, które podaje Radio Zet, obiekt nie jest uzbrojony i jest w Polsce już od dłuższego czasu. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że może to być jedna z maszyn, które wleciały w polską przestrzeń powietrzną we wrześniu ubiegłego roku. Wiadomo, że bezzałogowiec jest lekki, a wyglądem przypomina pozostałe modele, które wleciały do Polski we wrześniu 2025 roku. "Jest najpewniej wykonany ze sklejki, co sugeruje, że chodzi o prymitywny wabik, którego celem jest mylenie obrony przeciwlotniczej" – wskazuje rozgłośnia.
Śledztwo w tej sprawie przejęła Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Jeśli potwierdzi się teoria, że dron jest jedną z maszyn, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną we wrześniu 2025 roku, będzie to oznaczało, że bezzałogowiec musiał pokonać nawet 400 kilometrów.
Dron wleciał do Polski we wrześniu?
Bezzałogowiec znaleziony został w rowie przy drodze gruntowej obok odkrywki "Tomisławice". Teren nie jest zabudowany, w pobliżu jest tylko jedno gospodarstwo z niewielkim zakładem produkcyjnym. Jak przekazał Radiu Zet nadkom. Maciej Święcichowski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu, w wyniku zdarzenia nikomu nic się nie stało.
– Żandarmeria Wojskowa wspólnie z policją wyjaśnia sprawę. Przed chwilą minister Szwecji Pal Jonson mówił mi o naruszeniu szwedzkiej przestrzeni przez dron, najprawdopodobniej realizujący misje na rzecz naszych adwersarzy ze wschodu. Ta sprawa podlega wyjaśnieniu – powiedział szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Przypomnijmy, że w nocy z 9 na 10 września rosyjskie drony naruszyły polską przestrzeń powietrzną. Bezzałogowce bądź ich szczątki zostały znalezione na terenie pięciu województw w miejscowościach: Czosnówka, Cześniki, Krzywowierzba-Kolonia, Mniszków, Oleśno, Wielki Łan, Wohyń, Wyhalew, Wyryki, Zabłocie-Kolonia, Nowe Miasto nad Pilicą, Bychawka Trzecia, między Rabiany-Sewerynów, Czyżów, Sobótka, Smyków.
