Decyzja prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu ustawy wdrażającej unijny program pożyczek na obronność SAFE wywołała ogromne emocje w polskiej przestrzeni publicznej. Do sprawy odniósł się jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen.
– Popieram weto prezydenta. Nie popieram europejskiego SAFE, głównie z powodów politycznych, to znaczy rozszerzenia uprawnień Unii Europejskiej o zbrojenia. Natomiast pamiętajmy, że w tej ustawie nie było słowa o zgodzie na przyjęcie SAFE. Doszło do takiej milczącej zgody, że rząd przyjmie SAFE, a ta ustawa ma tylko wdrożyć ten program. Tam są jakieś zapisy księgowe. W związku z czym to weto w żaden sposób nie powstrzymuje rządu przed wzięciem SAFE. Rząd sobie uzurpował nielegalnie, że te pieniądze i tak weźmie – mówił prezes Nowej Nadziei w programie "Graffiti" na antenie Polsat News.
Mentzen: Niezwykle groźna propozycja
Sławomir Mentzen skrytykował również alternatywne wobec unijnego kredytu rozwiązanie, czyli "SAFE 0 procent". – To jest niezwykle groźna propozycja. Bardzo jej się boję. Pierwszym politykiem, który coś takiego zaproponował, był ponad 20 lat temu Andrzej Lepper i wtedy polska klasa polityczna go wyśmiała: "nie będziemy przecież rozkradać rezerw walutowych NBP. One służą do czegoś zupełnie innego" – wskazał.
– Niestety minęło 20 lat i jesteśmy na etapie, że spora część polskiej klasy politycznej stwierdziła: "super pomysł, świetnie, Adam Glapiński znalazł w swoim skarbcu 200 miliardów złotych. Wydajmy je na jakieś potrzeby". To jest bardzo niebezpieczny precedens. Jeżeli politycy raz uznają, że mogą sobie brać rezerwy walutowe i wydawać na jakiekolwiek rzeczy, to potem będą to robić w kolejnych sprawach – ocenił.
Mentzen proponuje próbną mobilizację
Co proponuje zatem Konfederacja? – Mamy armię mobilizowaną na czas wojny. Jeżeli przyjdzie wojna, trzeba będzie zmobilizować kolejnych żołnierzy. Taki jest kształt naszej armii. To dlaczego nie zrobimy próbnej mobilizacji chociaż jednej brygady? – powiedział Mentzen.
– Co się wydarzy, gdyby któraś z naszych brygad teraz wysłała wezwania na mobilizację naszym rezerwistom? Ilu z nich by dojechało na miejsce, znalazło dowódcę, dostało sprzęt? Co by się wydarzyło, gdyby doszło do próbnej mobilizacji? – pytał prowadzącego poseł Konfederacji. – Katastrofa i chaos, ponieważ nie ćwiczyliśmy tego od kilkudziesięciu lat. Czy musimy czekać z pierwszą mobilizacją na dwa dni przed wybuchem wojny i zobaczyć, czy się uda? – mówił dalej.
"Wydajemy fortunę, a efekty są marne"
Marcin Fijołek zwrócił uwagę, że problem ten nie dotyczy kwestii wydatków na zbrojenia. – Wbrew pozorom dotyczy. Moja teza jest taka, że w tym momencie wydajemy już naprawdę astronomiczne pieniądze na wojsko. Jeżeli wojsko chce jeszcze więcej pieniędzy, to niech wykaże, że robi z tymi pieniędzmi coś sensownego – stwierdził Sławomir Mentzen.
– Wydajemy fortunę, tylko 200 mld w tym roku, poza SAFE-em, a efekty są marne. Ukraina wydała na prowadzenie wojny w roku 2025 200 mld zł. Utrzymali za to milionową armię, która przez cały rok nawalała się z Rosjanami. Wyprodukowali 4,5 mln dronów, 2,5 mln amunicji artyleryjskiej – powiedział współprzewodniczący Konfederacji. – A co my zrobiliśmy za te 200 mld? Wydajemy setki miliardów złotych, nie budując własnego przemysłu zbrojeniowego – dodał.
Czytaj też:
Prezydent Nawrocki wetuje SAFE. Na czym polega rządowy plan B?Czytaj też:
Szefernaker: W taki sposób atakowali prezydenta Lecha Kaczyńskiego
