Pod koniec marca media poinformowały, że wicestarosta kaliski Paweł Kaleta znalazł w swoim gabinecie sprzęt służący najprawdopodobniej do podsłuchu. Natychmiast zarządzono przeprowadzenie kompleksowej kontroli budynku starostwa. Służby zabezpieczyły urządzenie i rozpoczęły swoje działania. Starosta Jan Adam Kłysz szybko wydał zarządzenie o przeprowadzeniu kompleksowej kontroli budynku.
– Nie mogę mówić o szczegółach ze względu na toczące się postępowanie. Mogę tylko powiedzieć, że rzeczywiście znalazłem aktywne urządzenie nagrywające w moim gabinecie – powiedział w rozmowie z Radiem ZET wicestarosta. Samorządowiec przekazał, że odkrycia dokonał podczas spotkania z jednym z radnych. – Dla mnie to był szok i wolałbym unikać jakichkolwiek przypuszczeń. Mogę powiedzieć, że opatrzność w jakiś sposób czuwa, bo znalazłem to przez kompletny przypadek – dodaje.
Polityk nie chce snuć przypuszczeń. Jak mówi po to, aby "nie utrudniać pracy policji". – Daję pracować policji i mam nadzieję, że szybko odnajdą sprawcę. Bardzo mi zależy, żeby ta sprawa była jak najszybciej wyjaśniona – mówi.
Komisja ma sprawdzić zabezpieczenia
Paweł Kaleta dodaje, że na polecenie starosty powstała komisja, która zbada sprawę i zbada wszystkie procedury bezpieczeństwa w starostwie powiatowym. – Komisja jest powołana z pracowników. To oni sprawdzają działanie kamer, zabezpieczenia wewnętrzne – informuje. Prace komisji mają potrwać dwa tygodnie.
– Na pewno taki raport z prac komisji dostaniemy i zobaczymy, czy ewentualnie znajdzie ona jakieś nieprawidłowości, czy po prostu jest to sprawa skierowana przeciwko mnie. Ja powiem szczerze, że takie rzeczy widziałem tylko na filmach i zaczynając tę pracę dwa lata temu nie spodziewałem się, że coś takiego mnie spotka – mówi.
Sprawą zajmuje się obecnie policja.
