W czwartek w siedzibie Prawa i Sprawiedliwości przy ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie odbyło się spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim. Według doniesień Wirtualnej Polski, prezes PiS miał pytać byłego premiera o stowarzyszenie, którego powołanie Morawiecki zapowiedział w rozmowie z WP. W środę z kolei poseł Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Szczucki (postrzegany jako stronnik Morawieckiego) został zawieszony w prawach członka partii.
– Jarosław Kaczyński znów to zrobił – zamieszał w nowogrodzkim kotle, wywołał burzę w partii i zawiesił w prawach członka PiS jednego z najbliższych współpracowników Mateusza Morawieckiego. Mowa o pośle Krzysztofie Szczuckim, którego prezes oskarża o łamanie partyjnej dyscypliny – mówi w komentarzu dziennikarz Wirtualnej Polski Michał Wróblewski.
Kaczyński niezadowolony z ruchów Morawieckiego
Prezesowi Kaczyńskiemu ma nie podobać się pomysł powołania nowego stowarzyszenia. Sam Morawiecki wskazał, że to próba zawalczenia o wyborców centrowych. "Słowa Morawieckiego niektórzy w PiS odebrali jako zapowiedź powołania nowej formacji politycznej – poza PiS. Nasi rozmówcy sugerują, że przez to ludzie byłego premiera mogą nie znaleźć się na listach wyborczych PiS w 2027 r. Pojawiają się nawet teorie, że dąży on do wykluczenia go z partii. Ale sam Morawiecki zaprzecza. Chce zostać w PiS i walczyć o swoje środowisko" – czytamy na WP.
Przeciwnicy byłego premiera z PiS twierdzą, że "przeszarżował". – W części klubu PiS wypowiedzi byłego premiera wywołały krytyczne reakcje. – Wielu odebrało to jako niepotrzebne eskalowanie sporu – powiedział jeden z posłów.
Morawiecki kontra Czarnek
W wywiadzie Morawieckiego dla WP padły też dość gorzkie słowa o Przemysławie Czarnku. Zapytany o hasło "OZE-sroze" czy decyzję o ściąganiu paneli fotowoltaicznych z dachu, były premier powiedział o byłym ministrze edukacji, że każdy ma prawo "potknąć się i wstać". Zasugerował, że mogły go "ponieść słowa" i jest "retorycznie żywiołowy".
"Stronnicy Czarnka odebrali to jako jego krytykę" – opisuje serwis. – Nie można kpić z kandydata na premiera. A Morawiecki kpi, zupełnie niepotrzebnie, zwłaszcza że temat przycichł – mówi jeden z posłów.
Zwolennicy Morawieckiego w PiS zaprzeczają. – Mateusz Przemka nie krytykuje. Przecież powiedział, że każdy ma prawo do swojego zdania i swoich ekspresji. Wszyscy Przemka wspieramy, Mateusz też – podkreśla informator.
Ktoś inny z PiS dodaje: – Nowogrodzka ma do Morawieckiego pretensje o to, że podburza atmosferę w partii w momencie, gdy kampanijna machina zaczęła się ruszać". Morawiecki podważa to, że mamy "efekt Czarnka", znów mówi o atakach na niego. Po co?
Czytaj też:
Kaczyński spotkał się z Morawieckim. "Wiele tematów"
