Im bliżej czwartkowego głosowania, tym atmosfera w obozie rządzącym staje się coraz bardziej nerwowa. Choć raczej nie ma mowy o niespodziance w jego wynikach, to cała atmosfera wokół tej sprawy oraz postawa Polski 2050 wobec Pauliny Hennig-Kloski generuje tarcia, których reperkusje mogą być odczuwalne także po głosowaniach. O ich kulisach pisze Wirtualna Polska.
Próbują przekupić posłów Polski 2050? "Mówią, że zaopiekują się nami, jak wyjdziemy z klubu"
Rozmówca portalu z Polski 2050 ujawnił, że prawie wszyscy, bo jakieś dwie trzecie posłów tego ugrupowania, dostało ofertę miejsca na listach wyborczych Koalicji Obywatelskiej, jeśli teraz odejdą z partii.
– Zaczęło się na ostatnim posiedzeniu Sejmu. Do naszych ludzi podchodzą koordynatorzy regionalni lub posłowie KO z ich okręgu. Mówią, że zaopiekują się nami, jak wyjdziemy z klubu, zapraszają na listy – relacjonuje przedstawiciel partii 2050 i zdecydowanie deklaruje: "Ale nikt tego nie zrobił i nie zrobi, gwarantuję".
Takim próbom przekupstwa zaprzecza w rozmowie z portalem Dorota Łoboda z Polski 2050. – Pierwsze o tym słyszę. Nie prowadzimy rozmów z naszymi koalicjantami o miejscach na naszych listach, oczekujemy po prostu lojalności względem całej Koalicji 15 Października – przekonuje.
Na tym jednak nie koniec. Mowa także o innych formach rozgrywania koalicjantów. W nieoficjalnych rozmowach posłowie Centrum mają się chwalić, że pojawiają się perspektywy na wprowadzenie co najmniej jednego wiceministra z ich nadania. Choć nie są znane żadne szczegóły, WP wskazuje, że taka decyzja mogłaby doprowadzić do kolejnego konfliktu w koalicji, gdyż – jak przypomina serwis – Pełczyńska-Nałęcz przy różnego rodzaju okazjach podkreśla, że rozłamowcy skupieni wokół Hennig-Kloski nie są stroną umowy koalicyjnej.
Grożą Pełczyńskiej-Nałęcz. "Jeśli tak się stanie, to my wychodzimy z koalicji"
Portal pochyla się również nad scenariuszem, w którym posłowie Polski 2050 wstrzymują się od głosu w głosowaniu nad wotum nieufności wobec minister klimatu. Tu padają konkretne groźby pod adresem liderki ugrupowania. – Wstrzymanie to koalicyjna niesubordynacja. I jest moment, w którym trzeba taką niesubordynację przeciąć. To daje szansę, żeby pozbyć się tych, którzy szkodzą, a szkodzi Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz – podkreśla przedstawiciel klubu Centrum. W podobnym tonie wypowiadają się politycy Lewicy. Jeden z nich wprost podkreśla, że w takiej sytuacji Pełczyńska-Nałęcz powinna stracić tekę ministra, a jej miejsce powinno przypaść innemu politykowi jej ugrupowania.
Tu jednak ze strony Polski 2050 pada zdecydowana odpowiedź. – Jeśli tak się stanie, to my wychodzimy z koalicji, nie damy sobie szastać naszą reprezentacją rządową. Tusk już raz testował, by Cienkowską wywalić z rządu, ale usłyszał jasno, że nie ma szans. Cały klub jest za Pełczyńską-Nałęcz, łącznie z Hołownią – deklaruje rozmówca WP z Polski 2050.
Czytaj też:
Zwrot ws. Hennig-Kloski. "Nocne rozmowy polityków"Czytaj też:
To wystarczy Tuskowi do utrzymania władzy. Zaskakujący wynik najnowszego sondażu
