– Jak zwykle trzeba zabierać głos wśród krzyków, wrzasków. Agentura rosyjska, agentura Putina tutaj działa – stwierdził Kaczyński w przemówieniu wygłoszonym w niedzielę (10 maja) przed Pomnikiem Ofiar Tragedii Smoleńskiej na placu Piłsudskiego w Warszawie.
Wystąpienie prezesa PiS z okazji miesięcznicy smoleńskiej zostało kolejny raz zakłócone przez jego przeciwników. Kaczyński i jego najbliższe otoczenie każdego 10-tego dnia miesiąca wspominają ofiary katastrofy samolotu Tu-154M w Rosji.
– Przyjdzie dzień, w którym niezawisłe, uczciwe sądy ten problem rozwiążą raz na zawsze. Ci ludzie się nie będą mogli tutaj pokazywać, bo będą po prostu w innym miejscu. A i po wyjściu z tego miejsca będą mieli zakaz na wiele, wiele lat, na przebywanie w tym miejscu, na zakłócanie tych uroczystości – ostrzegł prezes PiS.
Kaczyński o zamachu. "To nie była tylko rosyjska akcja"
– Trzeba o to ciężko walczyć, bo znaczna część naszego społeczeństwa nie chce przyjmować do wiadomości tej twardej, bolesnej, nieprzyjemnej, groźnej prawdy o zamachu, o zbrodni, której dopuścił się Putin i jego współpracownicy. Także ci, którzy są w Polsce. Bo to była akcja nie tylko rosyjska. To była także akcja pewnych środowisk w Polsce. To, że nie ma dowodów, jest kłamstwem i jeszcze raz kłamstwem – oświadczył Kaczyński.
Zapowiedział, że wraz ze swoimi współpracownikami będzie obecny przy pomniku "za miesiąc, za wiele miesięcy, za rok".
– Będziemy tu zawsze, kiedy będzie trzeba i żadne wrzaski, oskarżenia, żadne obrażania, na które niestety policja nie reaguje, choć ma taki prawny obowiązek, nas nie zatrzymają. Ale przyjdzie taki czas, że będzie reagowała z całym zdecydowaniem. Bądźcie tego pewni. Idziemy ku zwycięstwu i zwyciężymy – zakończył prezes PiS.
Pomnik smoleński w Warszawie
Pomnik Ofiar Tragedii Smoleńskiej 2010 r. został odsłonięty na placu marszałka Józefa Piłsudskiego w kwietniu 2018 r. Czarny monument w formie schodów zaprojektował Jerzy Kalina. Jak tłumaczył, schody mają symbolizować wejście do samolotu.
Na ścianie czołowej pomnika wyryte są nazwiska 96 ofiar katastrofy smoleńskiej w kolejności alfabetycznej. Tekst na pomniku głosi: "Pamięci ofiar tragedii smoleńskiej 10 kwietnia 2010".
Katastrofa smoleńska. Największa tragedia w powojennej historii Polski
10 kwietnia 2010 r. na lotnisku w Smoleńsku rozbił się rządowy samolot Tu-154M. Zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński wraz z małżonką Marią Kaczyńską, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, a także wielu urzędników państwowych, wojskowych i duchownych. Delegacja leciała do Rosji na obchody rocznicowe zbrodni katyńskiej.
Zgodnie z tzw. raportem Millera tupolew zahaczył lewym skrzydłem o brzozę, obrócił się i uderzył w ziemię. Z kolei według ustaleń podkomisji kierowanej przez Antoniego Macierewicza na skrzydle doszło do eksplozji.
W kwietniu 2022 r. podkomisja zaprezentowała ostateczny raport ze swoich prac. Macierewicz przekazał, że katastrofa smoleńska była wynikiem "aktu bezprawnej ingerencji". Podkomisja złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przeprowadzenia zamachu na życie prezydenta Kaczyńskiego i morderstwa 95 osób. Podkomisja unieważniła też raport Millera.
Podkomisja Macierewicza rozwiązana, raport Millera znów obowiązuje
W grudniu 2023 r. po zmianie władzy w Polsce nowe kierownictwo Ministerstwa Obrony Narodowej rozwiązało podkomisję Macierewicza i przewróciło raport Millera, ogłaszając, że jest on "jedynym wiążącym dokumentem określającym przebieg oraz faktyczne przyczyny katastrofy".
Sejm RP w uchwale z 2010 r. uznał katastrofę w Smoleńsku za największą tragedię w powojennej historii Polski. To także największa katastrofa pod względem liczby ofiar w historii polskich Sił Powietrznych.
Wrak Tu-154M od 16 lat pozostaje na terytorium Rosji. Szczątki samolotu niszczeją w hangarze. Moskwa odmawia wydania ich Polsce, zasłaniając się toczącym się śledztwem.
Czytaj też:
Zmieniona nazwa pomnika smoleńskiego. Ktoś zakpił z ofiarCzytaj też:
Bartosiak szczerze o Smoleńsku. "Bardzo się boję"
