Karton prezerwatyw, balon z wizerunkiem Tuska. Nietypowy happening w Sejmie

Karton prezerwatyw, balon z wizerunkiem Tuska. Nietypowy happening w Sejmie

Dodano: 
Bronisław Foltyn (Konfederacja)
Bronisław Foltyn (Konfederacja) Źródło: YouTube / Janusz Jaskółka
Bronisław Foltyn z Konfederacji wniósł na mównicę sejmową pokaźnych rozmiarów karton, przypominający opakowanie prezerwatyw.

Poseł Konfederacji Bronisław Foltyn pojawił się na mównicy sejmowej z wielkim kartonem, przypominającym opakowanie prezerwatyw, na którym widniał m.in. wizerunek premiera Donalda Tuska, logo KSeF, a także napis "dura lex" ("twarde prawo").

– Chciałem wam dzisiaj opowiedzieć o pewnej historii. Nie o aferze senatora Lenza, przez którego szpital musi zapłacić 134 tys. zł kary. Nie o aferze Romana Giertycha, który był oskarżony o przywłaszczenie 92 mln zł – i która ostatnio została umorzona. Chciałem opowiedzieć o największej w tej chwili aferze, która jest na południu Polski i którą zajmuje się prawie połowa pracowników Krajowej Administracji Skarbowej w Katowicach – zaczął swoje wystąpienie w Sejmie Foltyn.

Balon z wizerunkiem Tuska

– Akta sprawy liczą ponad 100 stron, przesłuchano kilkanaście osób, a tempo jest błyskawiczne – w zaledwie dwa miesiące postawiono właściwie akt oskarżenia "bardzo groźnemu przestępcy". Temu człowiekowi grozi 720 stawek dziennych, czyli maksymalna kara to jest 46 mln zł, i do pięciu lat więzienia. Kim jest ten człowiek i co on takiego zrobił? Co to za "bandyta"? Człowiek nazywa się Tomasz Sidorczuk. Pochodzi z mojego miasta, z Bielska-Białej. I kupił prezerwatywę na Donalda Tuska. Bandyta numer 1. Nakręcił też filmik w aptece, gdzie kupował tę prezerwatywę za 11 zł – wyjaśnił poseł Konfederacji.

– Gdzie my żyjemy? W jakim świecie my żyjemy, skoro pół skarbówki u nas zajmuje się tym człowiekiem i to jest takie przestępstwo numer 1. A te wszystkie afery, które mieliście rozliczać, nie rozliczacie. Mamy o wiele poważniejsze afery w tej chwili w Polsce niż te prezerwatywy – kontynuował.

W tym momencie parlamentarzysta wyciągnął z kartonu balon z helem, również opatrzony wizerunkiem premiera Tuska, po czym wypuścił go z ręki. Ten pofrunął pod sam sufit sali plenarnej, gdzie utknął. – Robię to po to, żeby to puścić w świat, żeby to poszło. Nie może państwo tak wyglądać, jak wygląda. Państwo nie może być słabe wobec silnych i silne wobec słabych – przekonywał.

– Panie pośle, będzie pan odpowiedzialny, żeby to ściągnąć. Nie wiem, jak pan tam wejdzie. Rozumiem, że chce pan, żeby poszło w świat, ale nie musi pan z Sejmu robić cyrku, naprawdę. Zaraz zgłoszę do Straży Marszałkowskiej, bo to jest niebezpieczne, co pan zrobił. I będzie pan za to odpowiadał – zareagowała prowadząca obrady wicemarszałek Sejmu Dorota Niedziela.

KSeF, czyli Krajowy System e-Faktur, już na starcie stał się bohaterem internetowych żartów. Nagranie z apteki, w którym klient kupuje prezerwatywy i prosi o fakturę wystawioną na Kancelarię Premiera, obejrzało w krótkim czasie ponad milion osób. Autor happeningu został wezwany na przesłuchanie w urzędzie celno-skarbowym i usłyszał zarzut podżegania do wystawiania nierzetelnej faktury.

Czytaj też:
Falstart KSeF. Jest pierwsza dymisja w resorcie finansów
Czytaj też:
Tak Roman Kluska ostrzegał przed systemem KSeF. "Przecież to jest nierealne"

Opracował: Dawid Sieńkowski
Źródło: DoRzeczy.pl / YouTube / Janusz Jaskółka
Czytaj także