Nagranie z apteki było internetową prowokacją, pokazującą jeden z bardzo prawdopodobnych problemów nowego, obowiązkowego, państwowego systemu fakturowania – wystawiania faktur do KSeF na kogoś innego. Ostatecznie autor happeningu został wezwany na przesłuchanie w urzędzie celno-skarbowym i usłyszał zarzuty. Chodzi o głośną sprawę zakupu prezerwatyw z fakturą wystawioną na NIP Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
"Państwo stanęło na wysokości zadania"
"Tomek Sidorczuk, który kupił prezerwatywy na fakturę dla Kancelarii Prezesa Rady Ministrów ma już przedstawione zarzuty. Państwo stanęło na wysokości zadania" – ironizował na X użytkownik coolfonpl, udostępniając wideo z informacją od Sidorczuka.
Jak mówi sam Sidorczuk, został przesłuchany w Śląskim Urzędzie Celno-Skarbowym w Katowicach. – Zostały mi przedstawione zarzuty podżegania do wystawiania nierzetelnej faktury. Przesłuchanie, podczas którego złożyłem wyjaśnienia, przebiegło profesjonalnie i spokojnie. Za zarzut, który jest mi stawiany, grożą poważne konsekwencje – powiedział Sidorczuk.
Pokazał problem z KSeF. Usłyszał zarzuty
– Należy jednak pamiętać, że postawienie zarzutów nie musi oznaczać wydania aktu oskarżenia. I oczekuję na dalsze kroki organów ścigania w tej sprawie – dodał. – Dla mnie jest to kuriozum, że tak ważne instytucje zajmują się sprawą za 89 groszy. Gdyż tyle dokładnie wynosi podatek VAT od zakupionych przeze mnie prezerwatyw. A władza, zamiast zająć się problemem, który pokazałem, zajmuje się ściganiem mojej osoby – komentował.
– Mam nadzieję, że jest to jedynie proceduralny skutek zawiadomień, które wpłynęły do organów. Nie przyznaję się do stawianych mi zarzutów i w przypadku skierowania przeciwko mnie aktu oskarżenia będę walczyć o sprawiedliwość w sądzie – zapowiedział.
TikTokowa prowokacja
Film o którym mowa ma formę krótkiego nagrania z wizyty w aptece. Na nagraniu widać, jak mężczyzna podchodzi do lady i kupuje prezerwatywy, prosząc o "najmniejszy możliwy rozmiar". Następnie podaje numer NIP i prosi o wystawienie faktury na Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. W momencie wpisania danych w systemie pojawia się nazwa instytucji państwowej, co wywołuje wyraźne zdziwienie pracowników apteki. Po chwili w lokalu słychać śmiech. Autor nagrania dodał po chwili, że planował kupić również maść na hemoroidy.
Ministerstwo Finansów, poproszone wtedy przez media o komentarz oraz o wyjaśnienie zabezpieczeń systemu przed wystawianiem faktur na cudze dane, nie udzieliło odpowiedzi w tej konkretnej sprawie. Dostępne są natomiast wcześniejsze komentarze, w których podkreślano, że system KSeF nie wprowadza nowego ryzyka wystawiania fikcyjnych faktur. Wskazywano również, że analogiczne sytuacje były możliwe także w przypadku faktur papierowych, a kluczowa odpowiedzialność spoczywa na przedsiębiorcy lub księgowości nabywcy, którzy decydują o uznaniu dokumentu za koszt działalności.
Czytaj też:
Falstart KSeF. Jest pierwsza dymisja w resorcie finansówCzytaj też:
Konfederacja składa projekt ustawy: KSeF dobrowolny
