Europoseł PiS Dominik Tarczyński zamieścił we wtorek (12 maja) w mediach społecznościowych wpis, w którym poinformował, że jego pozwolenie na wjazd do Wielkiej Brytanii zostało anulowane. Polityk miał przemawiać na sobotnim marszu "Unite the Kingdom, Unite the West" ("Zjednoczyć Królestwo, Zjednoczyć Zachód"), organizowanym przez środowiska prawicowe.
"To jest oblicze komunizmu w XXI wieku. Właśnie odmówiono mi wjazdu do Wielkiej Brytanii, abym mógł przemówić na największym patriotycznym wydarzeniu w Europie" – napisał Tarczyński na swoim koncie na platformie X. Eurodeputowany zapowiedział, że pozwie premiera Wielkiej Brytanii, gdy ten przegra najbliższe wybory. Nazwał Keira Starmera "komunistą".
ETA (Elektroniczna Autoryzacja Podróży) weszła w życie 2 kwietnia 2025 r. Obywatele państw Unii Europejskiej muszą posiadać zezwolenie, jeśli chcą wjechać na teren Wielkiej Brytanii.
MSZ nie zareaguje ws. Tarczyńskiego
Home Office, czyli departament rządu Wielkiej Brytanii odpowiedzialny za politykę imigracyjną, bezpieczeństwo i porządek publiczny (odpowiednik polskiego MSWiA), przekazał Wirtualnej Polsce, że decyzja o cofnięciu zezwolenia "opiera się wyłącznie na ocenie potencjalnego zagrożenia, jakie dana osoba może stanowić dla społeczeństwa brytyjskiego".
– Brytyjskie władze uznały pana europosła za zagrożenie do porządku publicznego. Ja bym mu radził stonować swoje wypowiedzi publiczne. Może mniej radykalizmu. A może strona brytyjska po prostu nie wierzy w skuteczność jego egzorcyzmów – drwił na konferencji prasowej szef MSZ Radosław Sikorski. Odniósł się do sprawy również na platformie X. "Zwracając się do premiera sojuszniczej Wielkiej Brytanii sir Keira Starmera per »komunisto«, europoseł Tarczyński potwierdził niestety, że jest niezrównoważonym ekstremistą. Zresztą groźniejszym dla Polski niż dla Wielkiej Brytanii" – napisał.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór potwierdził w korespondencji z Wirtualną Polską, że resort nie zamierza interweniować. "Niezależnie od emocji wokół tej sprawy, uznajemy suwerenne prawo każdego państwa do decydowania o swoim bezpieczeństwie i porządku publicznym" – zaznaczył.
KPRP i MSZ interweniowali ws. Mentzena
W ubiegłym tygodniu inny polski polityk, Sławomir Mentzen, został zatrzymany na lotnisku w Londynie. Jak relacjonował, przez ponad trzy godziny nie mógł opuścić terminala. Brytyjskie służby miały podejrzewać, że poseł Konfederacji przyleciał do Wielkiej Brytanii w celach politycznych. W rzeczywistości chciał spędził weekend z żoną i dziećmi. Ostatecznie odzyskał paszport i został wpuszczony na teren Wielkiej Brytanii.
W tej sprawie interweniowali szef MSZ Radosław Sikorski, polska konsul Agnieszka Fabryczewska oraz ministrowie z Kancelarii Prezydenta. "Skandal, który wymaga natychmiastowego wyjaśnienia przez instytucje naszego państwa. Takie działania podejmiemy jako KPRP" – zapowiedział zastępca szefa KPRP Adam Andruszkiewicz.
Czytaj też:
Pozycja europejskiego lidera zagrożona. Kolejne odejście z rząduCzytaj też:
Starmer do dymisji? Jasne stanowisko premiera Wielkiej Brytanii
