"Część zwierząt zostanie dotknięta strasznym losem". Cała prawda o chipowaniu?

"Część zwierząt zostanie dotknięta strasznym losem". Cała prawda o chipowaniu?

Dodano: 
Pies
Pies Źródło: Unsplash / Justin Aikin
Powiem coś drastycznego. Przewiduję, iż świadomość tego, że za jakiś czas wchodzą w życie daleko idące sankcje, a żeby na te sankcje się nie narazić trzeba ponieść niemałe koszty, część zwierząt zostanie dotknięta strasznym losem. Będą wywożone do lasu, będą zabijane – ostrzega prawnik prof. Krzysztof Koźmiński.

– Dawno już nie widziałem regulacji, która zawierałaby tak wiele mankamentów – powiedział o ustawie dotyczącej chipowania zwierząt (KROPiK) prof. Krzysztof Koźmiński. Prawnik, który był gościem Krzysztofa Ziemca na kanale Otwarta Konserwa tłumaczył, że nakłada ona na właścicieli zwierząt nie tylko obowiązek wszczepienia im chipa, ale również ich rejestracji. Założenie samo w sobie jest, zdaniem eksperta, słuszne. Zwrócił on uwagę, że wielu właścicieli czworonogów już dobrowolnie dokonało obu obowiązków i dane ich zwierząt znajdują się w prowadzonych od wielu lat w prywatnych bazach danych, zintegrowanych z bazą europejską. Celem nowych przepisów ma być z kolei utworzenie zupełnie nowej, państwowej bazy i wprowadzenie obu obowiązków pod groźbą dotkliwej kary finansowej sięgającej 5 tysięcy złotych.

Ustawa o chipowaniu obniży poziom ochrony zwierząt?

– Bardzo wiele zasłużonych organizacji skupionych na dobrostanie zwierząt, (...) bardzo głośno protestuje przeciwko tym rozwiązaniom, twierdząc, że są to rozwiązania nie tylko kontrskuteczne, które nie pozwolą zrealizować tego celu projektodawcy, jakim jest ograniczenie bezdomności, ale co więcej – nie tylko zniechęcą społeczeństwo ze względu na bardzo wysokie opłaty, tak naprawdę quasi podatek, oraz kary, ale spowodują, że przez najbliższe lata poziom ochrony zwierząt drastycznie się obniży – powiedział.

Tłumacząc tę opinię, prof. Koźmiński wskazał na kwestię kastracji i sterylizacji, która jest podstawą jeśli chodzi o eliminację bezdomności zwierząt. Ustawa zaś, w ogóle nie obejmuje już wolnożyjących zwierząt. Podkreślał również, jak dużym obciążeniem finansowym dla osób posiadających więcej czworonogów będzie spełnienie nałożonych przez ustawodawcę obowiązków. Podkreślmy, że w przypadku jednego zwierzęcia mowa tu o 100 zł. Już jednak, jak podkreślił ekspert, pojawiają się głosy, że kwota ta jest za niska.

Główny zarzut

Na tym nie koniec. Gość Krzysztofa Ziemca zwrócił uwagę na zasadnicze, w jego opinii zagadnienie, czyli podwójne opodatkowanie.

– Dlatego, że z moich podatków, oraz wszystkich którzy nie posiadają zwierzęcia domowego pójdą pieniądze z budżetu na stworzenie tej infrastruktury. Zakłada projektodawca na ogół 150 milionów złotych. Moim zdaniem, jest to znaczne niedoszacowanie – powiedział.

Czym jest KROPiK?

KROPiK to inicjatywa wiceministra rolnictwa Jacka Czerniaka z Lewicy, który pierwsze próby wdrożenia tego pomysłu podjął już w 2024 roku. Wówczas opór społeczny – i to zarówno ze strony obywateli, jak i organizacji pozarządowych – sprawił, że zaniechano tych planów. Tym razem koalicja rządząca zdołała przeforsować nowe regulacje wobec właścicieli zwierząt.

Propozycja ta zakłada obowiązkowe czipowanie wszystkich psów oraz wybranych kategorii kotów, a następnie ich rejestrację w państwowym systemie prowadzonym elektronicznie przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Według rządu, KROPiK ma ograniczyć problem bezdomności zwierząt, usprawnić identyfikację właścicieli oraz zmniejszyć koszty utrzymania schronisk ponoszone przez samorządy.

W połowie kwietnia ustawę przyjął Sejm. Za głosowało 245 posłów – głównie przedstawicieli koalicji rządzącej. 7 maja propozycja zyskała również akceptację Senatu. Obecnie czeka na decyzję prezydenta.

Czytaj też:
"Skok na kasę", "przymus i kary". Gorąco w Sejmie ws. KROPiK-u
Czytaj też:
Polityczny deal za miliony? KROPiK i ostre zarzuty pod adresem PSL
Czytaj też:
KROPiK wejdzie w życie? "Nikt nie wie, jak rząd wykorzysta system"

Źródło: otwarta konserwa
Czytaj także