33 mln zł na naukę ratowania życia na wojnie. Większość kursów odbędzie się online

33 mln zł  na naukę ratowania życia na wojnie. Większość kursów odbędzie się online

Dodano: 
Szkolenia z zakresu medycyny taktycznej
Szkolenia z zakresu medycyny taktycznej Źródło: PAP / Tytus Żmijewski
Prawie 33 mln zł trafiło do Wojskowego Instytutu Medycznego na szkolenia z medycyny taktycznej.

Jak opisuje "Gazeta Wyborcza", praktyczne zajęcia ma przejść tylko jedna czwarta uczestników. Pozostałe 3 tys. osób będą szkolone wyłącznie online.

Będą szkolić lekarzy przez internet

Pieniądze na szkolenie przyznało Ministerstwo Zdrowia. Chodzi o 32,9 mln zł z programu Fundusze Europejskie dla Rozwoju Społecznego. Projekt wybrano w trybie niekonkurencyjnym, bez konkursu. Według założeń, przeszkolonych ma zostać 4 tys. osób, co oznacza, że koszt przypadający na jednego uczestnika przekracza 8 tys. zł.

Rozmówcy "Gazety Wyborczej" zwracają uwagę, że kursy TCCC i TECC, uznawane za światowy standard medycyny pola walki, kosztują zwykle wielokrotnie mniej. Jednocześnie podkreślają, że wysoką cenę można byłoby obronić przy rozbudowanych szkoleniach praktycznych prowadzonych przez najlepszych instruktorów i w warunkach zbliżonych do realnych działań wojennych.

Tymczasem z informacji opisanych przez gazetę wynika, że szkolenie praktyczne przejdzie tylko tysiąc uczestników. Reszta ma zdobywać wiedzę przez internet. – Nie jestem sobie w stanie wyobrazić szkolenia medycznego online, więc na ten temat nawet nie będę dyskutował. To dla mnie jest jakaś głupota i bzdura – mówi były uczestnik misji wojskowych cytowany przez dziennik. Dodatkowe pytania budzi fakt, że program szkoleń wciąż nie został opublikowany. Choć zajęcia mają rozpocząć się już w czerwcu, szczegółowe założenia dopiero powstają. WIM informuje jedynie, że program będzie oparty na medycynie opartej na faktach, doświadczeniach wojny w Ukrainie oraz zasadach Crisis Resource Management.

Bez certyfikatów uznawanych przez NATO

Spór dotyczy także certyfikatów. Wojskowy Instytut Medyczny od lat prowadzi kursy TECC i TCCC jako akredytowany ośrodek NAEMT. Na swojej stronie zachęca uczestników możliwością zdobycia "rozpoznawalnego na całym świecie certyfikatu NAEMT". W nowym projekcie takich certyfikatów jednak nie będzie. Uczestnicy otrzymają certyfikaty wystawiane przez sam WIM.

Instytut przekonuje, że w czasie wojny czy katastrofy certyfikat nie ma znaczenia, liczą się wyłącznie umiejętności. – Jeżeli dostaję człowieka, niech on będzie z Łotwy, i mi się legitymuje certyfikatem TCCC, to od razu wiem, jakie szkolenie przeszedł i co potrafi – odpowiada w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" medyk mający doświadczenie z misji wojskowych.

Jeden z rozmówców gazety zwraca uwagę, że stanowisko instytutu jest wewnętrznie sprzeczne. Z jednej strony WIM reklamuje własne kursy certyfikatami NAEMT, z drugiej przekonuje, że takie dokumenty nie mają większej wartości.

Czytaj też:
Kosiniak-Kamysz: Startuje wielka trasa SAFE – Polski bezpiecznej, przygotowanej i silnej

Źródło: Gazeta Wyborcza
Czytaj także