Polski rząd, ale interesy ukraińskie
  • Jan FiedorczukAutor:Jan Fiedorczuk

Polski rząd, ale interesy ukraińskie

Dodano: 
Pełnomocnik rządu ds. Odbudowy Ukrainy Paweł Kowal
Pełnomocnik rządu ds. Odbudowy Ukrainy Paweł Kowal Źródło: PAP / Darek Delmanowicz
W najwyższych strukturach państwa polskiego uformowało się nieformalne ukraińskie lobby złożone z polskich polityków. Andrzej Szeptycki czy Paweł Kowal to najbardziej prominentne postacie tego nurtu, ale nie jedyne

Po tym, jak Wołodymyr Zełenski nadał Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” imię „Bohaterów UPA”, w Polsce wybuchł skandal. Wkrótce jednak w ławach rządowych oraz zaprzyjaźnionych z rządem mediach pojawili się obrońcy tego posunięcia, tłumaczący, że Ukraina ma przecież swoją wrażliwość, że to nie jest gest przeciwko Polsce, że Rosja czyha za rogiem itd. Jednym z tychże obrońców okazał się wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Szeptycki. „UPA to byli tacy trochę, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa, ukraińscy żołnierze niezłomni” – stwierdził wiceminister. Porównanie polskiego podziemia antykomunistycznego do zorganizowanych oddziałów motywowanych antypolską ideologią, które są odpowiedzialne za dokonanie ludobójstwa na Wołyniu, odbiło się szerokim echem. Opozycja wybuchła oburzeniem, ale pamiętajmy, że ten polityk od dawna lobbował za ukraińskimi interesami. Już w 2016 r. na portalu periodyku „Nowa Europa Wschodnia” Szeptycki forsował ukraiński punkt widzenia dotyczący ludobójstwa na Wołyniu i apelował, aby ten temat nie dominował w polskiej polityce. Cztery lata później podpisał się pod listem do ówczesnego wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego, w którym artyści oraz liberalni intelektualiści domagali się przywrócenia napisu na pomniku żołnierzy UPA na górze Monasterz na Podkarpaciu. W lutym bieżącego roku, już jako wiceminister, pod jednym z filmów, na którym nagrano cmentarz, gdzie obok ukraińskich flag wisiały dziesiątki flag UPA, Szeptycki napisał: „Chwała bohaterom”.

Najbardziej szokujące słowa z jego ust padły chyba jednak w 2025 r. Jak opisuje portal Kresy.pl, już jako wiceminister w rządzie Szeptycki stwierdził, że mimo iż jest obywatelem Polski, to uważa się za członka ukraińskiej mniejszości narodowej. „Jestem przedstawicielem mniejszości narodowej i proszę mnie nie dyskryminować” – miał stwierdzić w odpowiedzi na słowa Janusza Kowalskiego, że Ukraińcy powinni opuścić Polskę.

Artykuł zostanie opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także