Policja u Sakiewicza. Prokuratura zdecydowała

Policja u Sakiewicza. Prokuratura zdecydowała

Dodano: 
Redaktor naczelny TV Republika Tomasz Sakiewicz
Redaktor naczelny TV Republika Tomasz Sakiewicz Źródło: PAP / Leszek Szymański
Śledztwo w sprawie interwencji policji w mieszkaniu szefa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza zostało umorzone. Postępowanie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Postępowanie wszczęto 2 czerwca 2026 r. Sprawa dotyczy możliwego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych.

Jak informował Onet, "śledztwo obejmuje wydarzenia z 15 maja 2026 r., które miały miejsce w Warszawie przy ul. Wiktorskiej". "Według ustaleń prokuratury, funkcjonariusze Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego Komendy Rejonowej Policji Warszawa II mieli nieuprawnienie wejść do mieszkania Tomasza Sakiewicza i przeprowadzić jego lustrację w związku z podejrzeniem obecności osoby zamierzającej popełnić samobójstwo. Działania te zostały zakwalifikowane jako możliwe przekroczenie uprawnień, co stanowi czyn z art. 231 § 1 kodeksu karnego" – czytamy.

Głos ws. interwencji policji zabrał sam zainteresowany, czyli Tomasz Sakiewicz. – Policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że w zagrożeniu znajduje się tu jakieś dziecko – przekazał. Szef Republiki opublikował oświadczenie, w którym stwierdził, że policja działała w jego domu nielegalnie.

Prokuratura: Policjanci działali w błędnym przekonaniu

W środę Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała, że śledztwo ws. policyjnej interwencji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza zostało umorzone.

"Po przeprowadzonej analizie prokurator doszedł do przekonania, że żaden przepis prawa nie przyznaje wprost policjantom prawa wejścia do cudzego mieszkania bez zgody uprawnionego w sytuacji zgłoszenia bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia człowieka. W takim wypadku jednak naruszenie przez nich cudzego miru domowego nie jest zachowaniem bezprawnym, bowiem działają oni w stanie wyższej konieczności (art. 26 § 1 Kodeksu karnego), tj. w sytuacji, gdy dla uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa dla nadrzędnego dobra prawnego, jakim jest życie i zdrowie ludzkie, poświęcają oni dobro prawne oczywiście mniejszej wartości w postaci prawa do nienaruszalności mieszkania" – czytamy w komunikacie.

Prokurator Piotr Antoni Skiba, rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie, podkreślił jednocześnie, że "gdy swoją wiedzę policjanci opierają o nieprawdziwe zgłoszenie, że takie bezpośrednie zagrożenie rzeczywiście istnieje, a mimo to wkraczają bez zgody uprawnionego do cudzego mieszkania w celu ratowania życia i zdrowia ludzkiego, również nie popełniają oni przestępstwa, o ile pozostają w usprawiedliwionym błędnym przekonaniu, że takie zagrożenie istnieje (art. 29 § 1 Kodeksu karnego)". "Oba przywołane przepisy stanowią zaś, że w przypadku ziszczenia się wskazanych w nich przesłanek sprawca nie popełnia przestępstwa" – zaznaczył.

"Ustalenia śledztwa doprowadziły prokuratora do wniosku, że policjanci, którzy wkroczyli do mieszkania Tomasza Sakiewicza, działali w takim usprawiedliwionym błędnym przekonaniu, że w mieszkaniu znajduje się osoba nieletnia w kryzysie samobójczym, która wymagała natychmiastowej pomocy. Obowiązek czuwania nad bezpieczeństwem innych osób wpisany jest w istotę służby policyjnej. Wynika to także z obowiązków wskazanych w treści składanego przez każdego policjanta ślubowania. W ramach zaś zapewnienia ochrony życia i zdrowia obywateli, szczególną sytuacją w tym kontekście jest podejmowanie interwencji wobec osoby manifestującej zachowania samobójcze. Biorąc zatem pod uwagę nadrzędność dobra prawnego, jakim jest życie ludzkie, każde zgłoszenie dotyczące zamiaru popełnienia samobójstwa muszą oni potraktować poważnie i podjąć wszelkie starania w celu jemu zapobieżeniu, a następnie zapewnienia niezbędnej i kompleksowej pomocy osobie w kryzysie samobójczym. To zaś policjanci pełniący służbę patrolowo-interwencyjną często jako pierwsi stykają się z tym zjawiskiem" – czytamy.

"Działali pod dużą presją czasową"

Przedstawiciel prokuratury zaznaczył, iż "funkcjonariusze, których zachowanie prokurator badał, działali pod dużą presją czasową, co wynikało z charakteru przekazanego im zgłoszenia”.

"Działali w pełni usprawiedliwionym, acz błędnym przekonaniu, że udają się do miejsca, gdzie istnieje bezpośrednie zagrożenie życia ludzkiego w wyniku targnięcia się na własne życie. Potrzeba interwencji miała nadany status pilny, zaś materiał dowodowy w żadnej mierze nie wykazał, aby do chwili przeprowadzenia lustracji pomieszczeń mieszkalnych T.S. mieli oni podstawy dla powzięcia przypuszczenia co do fałszywości zgłoszenia. Nie mieli też żadnej wiedzy co do wcześniejszych fałszywych zgłoszeń dotyczących miejsca zamieszkania Tomasza Sakiewicza. Zdawkowe odpowiedzi obecnej w mieszkaniu A.S. przekazywane funkcjonariuszom w drzwiach wejściowych również były niewystarczające, aby zasiać u policjantów wątpliwości co do charakteru zgłoszenia, na które reagowali" – głosi komunikat.

Czytaj też:
Sakiewicz: Policja wezwała moją asystentkę w sprawie przeciwko niej
Czytaj też:
Mocny wpis Sakiewicza. Padły słowa o "grupie przestępczej w policji"

Źródło: gov.pl, Onet.pl, DoRzeczy.pl
Czytaj także