– Ja jestem odpowiedzialny nie za to, żeby w Polsce byli wyłącznie święci – powiedział podczas konferencji prasowej w KPRM. Podkreślił, że sprawą od miesięcy zajmuje się CBA. – Tą panią w Karkonoszach zajmuje się CBA i nie dlatego, że Republika o tym poinformowała, tylko to jest od pół roku śledztwo – powiedział Donald Tusk na konferencji prasowej.
Premier przekonywał, że zadaniem państwa jest wykrywanie i karanie ewentualnych nadużyć. – Jestem odpowiedzialny za to, że jeśli komuś wpadnie do głowy pomysł na takie nadużycia, żeby go państwo prędzej czy później dopadło i ukarało i u nas naprawdę nie ma świętych krów pod tym względem – mówił.
Tusk o CBA: Tak to powinno działać
Premier, mówiąc o aferze z pieniędzmi dla powodzian, odniósł się również do działalności Centralnego Biura Antykorupcyjnego. – To CBA, które ciągle funkcjonuje, chociaż było, jak wiecie, bardzo upolitycznione, przez nas nie jest używane wobec PiS-u czy wobec prezydenta, tylko wobec ludzi, którzy, nawet jeśli są z naszych środowisk, robią złe rzeczy i tak to powinno działać, a złe rzeczy będą się zdarzały, to też oczywiste – powiedział Tusk.
Szef rządu już wcześniej zapowiadał konsekwencje w przypadku potwierdzenia nieprawidłowości przy rozdzielaniu pieniędzy dla powodzian. – Wypalimy każdy przypadek nieuczciwego rozdysponowania pieniędzy dla powodzian, bo takie rzeczy są w sposób tak oczywisty nie do zaakceptowania – mówił. Odnosząc się do politycznej przynależności wiceprezes KARR, Tusk zapewniał, że nie będzie ona miała znaczenia. – Nieważne, czy ktoś jest członkiem Koalicji Obywatelskiej, czy jakiejkolwiek innej partii. (...) Nie będzie litości dla takich ludzi – powiedział.
4,5 mln zł dla trzech firm
Sprawa dotyczy pomocy po powodzi z września 2024 roku. Około 4,5 mln zł trafiło do trzech firm związanych z Dziwiszowem na Dolnym Śląsku. Firma Piotra Konieczyńskiego, męża Anny Konieczyńskiej, wiceprezes KARR i działaczki Koalicji Obywatelskiej, otrzymała 200 tys. zł. Spółka Kadalore, należąca do sąsiada Konieczyńskich, uzyskała łącznie 3,2 mln zł, a spółka Dami – ponad 1,12 mln zł.
W przypadku firmy Konieczyńskiego o zaświadczenie potwierdzające szkodę wystąpiono dziewięć miesięcy po powodzi. Państwowa Straż Pożarna nie odnotowała pod adresem pensjonatu żadnego zgłoszenia powodziowego we wrześniu 2024 roku. Wody Polskie przekazały, że nieruchomości nie zalała przepływająca przez okolicę Złotucha. Zalania w tym miejscu nie pokazywały również analizowane dane satelitarne. Prezes KARR Hubert Papaj zapewniał, że Anna Konieczyńska wyłączyła się z postępowania dotyczącego firmy męża.
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak informował wcześniej, że CBA prowadzi czynności kontrolne dotyczące KARR od 29 kwietnia.
Czytaj też:
KO chce pogrążyć Kierwińskiego? "Komuś nie podoba się pozycja Marcina" Czytaj też:
"Okradli powodzian". Morawiecki uderza w KO
