W poniedziałek (13 lipca) policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o kierowanie gróźb i wulgarnych, ksenofobicznych wypowiedzi pod adresem ukraińskich dzieci podróżujących autobusem komunikacji miejskiej w Bielsku-Białej.
Do zdarzenia doszło w miniony weekend. Nagranie przedstawiające agresywne zachowanie 54-latka wobec 11-letnich dziewcząt zostało opublikowane w mediach społecznościowych i wywołało burzę.
Tusk: Podpuszczanie ludzi przez niektórych polityków i media przynosi fatalne skutki
Premier Donald Tusk był pytany we wtorek podczas konferencji prasowej w Paryżu, czy incydent z Bielska-Białej to efekt polityki, czy nastrojów społecznych w Polsce.
– Absolutnie rozumiem irytację, zmęczenie czy konflikty między Ukraińcami a Polakami w Polsce. Zdarza się. Tak jest zawsze, kiedy mamy do czynienia z wielką grupą uchodźców, migrantów – powiedział szef rządu, wskazując, że chodzi o 1,5 mln ludzi "mówiących trochę innym językiem".
– To może budzić emocje, ale rolą wszystkich osób zaangażowanych w życie publiczne jest mitygowanie tych emocji. Jeśli ktoś chce popłynąć na fali nastroju antyukraińskiego i jest politykiem, to on jest dla mnie wrogiem publicznym – oświadczył.
Sytuację z Bielska-Białej nazwał "ohydnym zdarzeniem". – Nie znam nikogo przyzwoitego, kto dawałby przyzwolenie na takie zachowanie, jak to wobec tych ukraińskich dziewczynek. To jest niestety dowód na to, że to podpuszczanie ludzi, szczucie, które płynie z góry – czasami od niektórych mediów, czasami od niektórych polityków – przynosi fatalne skutki. Tak nie można postępować – zakończył.
Mężczyzna, który zwyzywał ukraińskie dzieci, zatrzymany. Konsekwencje i utrata pracy
Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej poinformował, że zatrzymany jest pracownikiem spółki zatrudnionym jako kierowca, który od dłuższego czasu przebywa na zwolnieniu lekarskim. Przewoźnik zapowiedział wyciągnięcie wobec niego konsekwencji służbowych (ma zostać zwolniony) oraz zadeklarował wsparcie dla poszkodowanych dziewcząt.
Czytaj też:
Szef MSZ Ukrainy reaguje na incydent w Bielsku-Białej. "Ani dużo rozumu, ani odwagi"
