W piątek w Sejmie premier Donald Tusk przeczytał fragment zeznań głównego świadka w aferze Zondacrypto.
– Zbyszek zapoznał się z aktami. (...) Mówi, że gdyby wiedział, że taka sprawa się toczy, to natychmiast by interweniował. Obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom. I żebym się nie martwił – czytał Donald Tusk.
Tusk cytował w Sejmie zeznania głównego świadka w aferze Zondacrypto
W dalszej części zeznający miał mówić – według słów szefa rządu – że "rekompensata zostanie wypłacona ministrowi Ziobro za pośrednictwem fundacji, którą zakładał jego brat, a była to fundacja Suwerennej Polski". – Miała być to kwota 2 mln zł – dodał.
Premier mówił, że zeznający miał wypłacić 500 tys. na fundację, które, jak zeznał, "Ziobro miał sobie wypłacić na swoje potrzeby".
– Umówiliśmy się na łączną kwotę 2 mln zł. Wypłaciłem 500 tys. zł ze swojego rachunku bankowego. Dalsze wpłaty były niemożliwe, ponieważ bank zadawał setki pytań i finalnie wypowiedział umowę rachunku bankowego. Ziobro przestraszył się i podobno chciał zwracać pieniądze. Ale w ostatnim czasie sam publicznie przyznał, że wypłacił sobie z fundacji te pieniądze i przeznaczył na swoje potrzeby – czytał.
Tusk czytał zeznania o "panu X"
Według relacji szefa rządu zeznanie kończy się słowami: "natomiast główną rolę w tym procederze odegrała Patrycja Kotecka".
– To jest oczywista korzyść majątkowa. Zapłaciłem za to, bo miałem być czystym człowiekiem. Najważniejsze w tej współpracy było to, ze pan X – publicznie znana osoba – obiecywał, że jak Nawrocki zostanie prezydentem, to on załatwi mi ułaskawienie gdybym został skazany w tej sprawie – zakończył Donald Tusk.
Kim jest "pan X"? Żurek zabrał głos
Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, był pytany we wtorek w Radiowej Trójce, czy premier Donald Tusk nie złamał prawa, cytując zeznania.
– Moim zdaniem nie złamał prawa, dlatego że taki był zakres mojego ujawnienia fragmentu tych zeznań. To ja podjąłem tę decyzję. Mam na to podstawę prawną, art. 12 ustawy o prokuraturze – wyjaśnił.
Pytany o to, kim jest "pan X", Waldemar Żurek odpowiedział, że "oczywiście nie chcemy tego teraz ujawniać, kim jest pan X".
– Nie będę tutaj spekulował, dlatego że trwa nadal śledztwo, jest to śledztwo rozwojowe. Pojawiają się tam kolejne osoby, które są podejrzewane, więc dajmy spokojnie popracować prokuraturze, policji – dodał.
Czytaj też:
Nawrocki kpi z Tuska. Prezydent przywołał "postacie znane" Czytaj też:
"Jakie teczki i haki na was zostawił?". Żurek pyta Kaczyńskiego i kierownictwo PiS
