To miały być kryjówki tymczasowe, choć czasem musiały być w użyciu dłużej.
Nikt nie myślał o wygodzie, o przestrzeni. Przeciwnie – schronienia małe, nierzucające się w oczy albo zorganizowane w miejscu, w których oprawcom nie przyszłoby do głowy szukać (np. pusty grób), dawały większe szanse na przetrwanie. Słyszeliśmy wiele świadectw ocalonych, którzy opowiadali, jakie potworne warunki musieli znosić, by ocalić życie.
Artykuł został opublikowany w 15/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
Źródło: DoRzeczy.pl
