Policjant mnie bije
  • Piotr GociekAutor:Piotr Gociek

Policjant mnie bije

Dodano: 
Nie bez powodu nowy serial Davida Simona nosi tytuł „Miasto jest nasze” („We Own This City”)
Nie bez powodu nowy serial Davida Simona nosi tytuł „Miasto jest nasze” („We Own This City”) Źródło: FOT. MATERIAŁY PRASOWE
Na pozór „Miasto jest nasze” to po prostu kolejna opowieść o policji, tyle że wybitna. Stawia jednak poważniejsze pytania.

Piękne jest przemówienie doświadczonego policjanta w pierwszej scenie serialu. Mocna, męska mowa o tym, co najważniejsze w pracy dobrego gliniarza. O tym, że brutalność nie ma sensu nie dlatego, że zakazują jej paragrafy, ale dlatego, że jest nieskuteczna: stajesz się wrogiem społeczności, którą masz chronić i z którą musisz żyć w symbiozie. To od nich przecież możesz dostać informacje przydatne w zapuszkowaniu naprawdę złych ludzi: handlarzy narkotyków, sprzedawców broni, morderców.

Mowę wygłasza sierżant Wayne Jenkins, legenda policji z Baltimore, szef jednego z najważniejszych zespołów dochodzeniowych – Gun Trace Task Force (GTTF). Brawa są zasłużone, dobrze mówi. Jest tylko jeden problem: w następnej scenie widzimy, jak tenże sam Jenkins, napotkawszy drobnego żulika pociągającego z flaszki ukrytej w papierowej torbie, nie dość, że bez zastanowienia używa policyjnej pałki, to jeszcze robi to z miną nietykalnego króla okolicy. Z każdego cala tej postaci emanuje przesłanie: „Mogę wszystko”. Nie bez powodu nowy serial Davida Simona nosi tytuł „Miasto jest nasze” („We Own This City”). Nim dobiegnie końca pierwszy odcinek, ujrzymy jednak Jenkinsa w kajdankach. I nie będzie to pomyłka.

Kto tu kogo kryje

Wayne’a Jenkinsa gra Jon Bernthal i jest to jego najlepsza kreacja w karierze. Czterdziestopięcioletni aktor długo występował głównie w teatrze, kilka lat terminował w telewizji, potem jego kariera przyspieszyła dzięki roli w serialu „The Walking Dead”. Ze względu na aparycję (może nie tylko – za młodu też sporo chuliganił) zwykle jest obsadzany w rolach twardzieli w filmach raczej prostych; konia z rzędem temu, kto wierzył, że jest w stanie pokazać coś więcej.

W serialu „Miasto jest nasze” dostał trudne zadanie, z którego wywiązał się znakomicie. Jego Jenkins to człowiek czyniący zło, brutal i pyszałek, ale jednocześnie postać krucha, niepewna siebie. Jego droga od zakładania kajdanek bandziorom do chwili, kiedy sam zostanie skuty, jest bardzo długa. Serial rozgrywa się w kilku planach czasowych. Widzimy Jenkinsa jako świeżaka zaraz po policyjnej akademii – biednego, ambitnego, czupurnego i uczciwego. Widzimy, jak cieszy się z narodzin kolejnych dzieci i jak równie wielką (jeśli nie większą) radość sprawiają mu efektowne rajdy, po których może się pochwalić kolejnymi rekordami: skonfiskował tyle a tyle spluw, tyle a tyle kilogramów narkotyków. Ale widzimy też, jak wprowadzający go w policyjne życie doświadczony oficer mówi, by zapomniał o wszystkim, czego się nauczył.

Całość dostępna jest w 23/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0
Czytaj także