Drugi sezon serialu „Landman: Negocjator” jest równie niepoprawny politycznie jak pierwszy – co doprowadza amerykańską lewicę do szału. Za to widzowie wiedzą lepiej i głosują pilotami. Rodzi się hit na miarę nowego „Yellowstone”. Zresztą też został wymyślony przez Taylora Sheridana, który jak nikt inny rozumie emocjonalne potrzeby amerykańskich widzów.
Nie ma tu więc bzdur o zielonej energii, czakrach, zatrudnianiu wedle rasy i orientacji seksualnej, nie ma przepraszania za Amerykę i zacierania śladu węglowego. „Jesteś szefem kompanii naftowej – mówi żona do Tommy’ego. – Czas zacząć żyć jak oni!”. „No przecież żyję, mam gulfstreama!” – odpowiada główny bohater serialu, sadowiąc się na pokładzie prywatnego odrzutowca. Gra go Billy Bob Thornton, który odgrywa w tym uniwersum rolę podobną do tej, którą wyznaczono w „Yellowstone” Kevinowi Costnerowi. Nie tylko stoi w centrum wydarzeń, lecz także jest filarem i dla swej popadającej nieustannie w kłopoty rodziny, i dla firmy, której oddał cale życie.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
